Komentarz walutowy – rynki spokojnie przyjęły nowe cła

18 września 2018

Wczoraj pisaliśmy o nieuchronności nałożenia nowych ceł na chiński import i faktycznie nie trzeba było długo czekać. Administracja Donalda Trumpa wymierzyła w kierunku Pekinu duże działa. Jak na razie jednak reakcje rynku są umiarkowane.

Po tym, jak obydwie strony nałożyły nawzajem na siebie cła na import w wysokości 50 mld USD, kolejne ruchy Waszyngtonu stały się tylko kwestią czasu. Zmniejszenie rekordowego deficytu w handlu z Chinami stało się pewnego rodzaju krucjatą Trumpa, który zdecydował się nawet na sojusze na innych frontach (np. porozumienie handlowe z Meksykiem), aby skoncentrować się na potyczce z Chinami. Po pierwszej fali barier handlowych obydwie strony pozorowały rozmowy, ale wiadomo było, że o ich sukces będzie niezwykle trudno. Ze strony USA nie chodzi bowiem jedynie o deficyt, ale także rosnącą pozycję Chin na arenie globalnej. Trump uważa, że dzieje się tak kosztem USA i jest gotów zaryzykować krótkoterminowe koszty ekonomiczne dla utrzymania długoterminowej przewagi strategicznej. Dodatkowo jego styl nie sprzyja osiąganiu dyplomatycznych porozumień, szczególnie z wyczulonymi na takie zachowanie Chińczykami. Z kolei Chinom nie spieszyło się ze zmianą status quo, które faktycznie w kwestii handlu było dla nich bardzo korzystne – a nierówne warunki handlu i jednoczesne mówienie o ochronie wolnego handlu przez Pekin dodatkowo rozwścieczały Trumpa. Wczoraj amerykański prezydent wyciągnął najcięższą broń – 10% cła na import o wartości 200 mld USD to dopiero początek. Jeśli Chiny nie siądą do rozmów i nie uda się wypracować porozumienia, od początku przyszłego roku stawka wzrośnie do 25%. Jeśli natomiast Pekin odpowie swoimi barierami, USA oclą cały import (zostało jeszcze ponad 260 mld USD nieoclonego importu). Nie ma wątpliwości, że takie ruchy wywołałyby silny wstrząs w globalnej gospodarce. W USA w tym skrajnym przypadku doszłoby do wzrostu cen w najgorszym momencie – na szczycie cyklu koniunkturalnego i Fed stanąłby przed dylematem, czy nie należy jeszcze mocniej podnieść stóp procentowych (ryzykując spowolnieniem gospodarczym). Z kolei dla i tak spowalniającego wzrostu w Chinach maksymalne cła byłyby kulą u nogi.

Co ciekawe dziś w zasadzie nie widać reakcji rynków. Wynika to z faktu, iż rynek na taką decyzję Trumpa był przygotowany. Ponadto wyceny na rynkach wschodzących uległy – w wyniku przeceny – wyraźnej poprawie, a rynki rozwinięte na razie ignorują ryzyko wobec dobrych danych makro i wysokich bieżących zysków spółek. Jednak gdyby doszło do czarnego scenariusza w potyczce USA -  Chiny (a jak dotąd ten konflikt rozwija się coraz mocniej) musiałoby to mieć istotnie niekorzystny wpływ na rynki. Dość powiedzieć, że Apple wynegocjowało usunięcie z listy niektórych komponentów produkowanych w Chinach i importowanych do USA. Nie każdy prezes amerykańskiej firmy ma jednak możliwość przekonania Trumpa do swoich racji podczas wspólnego obiadu. Cła będą mieć już teraz ujemny wpływ na amerykańską gospodarkę, a ich eskalacja ten wpływ spotęguje.

Dolar jest dziś o poranku w wyraźnym odwrocie. Para EURUSD wróciła powyżej poziomu 1,17, który do tej pory stanowił dość istotną barierę. Jeśli uda się ją przełamać będzie to korzystne dla złotego, który zyskuje o poranku. O 8:45 za euro płacimy 4,2987 złotego, za dolara 3,6729 złotego, frank kosztuje 3,8204 złotego, zaś funt 4,8332 złotego.   

dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB

przemyslaw.kwiecien@xtb.pl

Wszelkie decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie powyższych informacji lub analiz podejmowane są wyłącznie na własne ryzyko. Powyższa informacja nie stanowi rekomendacji indywidualnej, a jakiekolwiek przedstawione w niej dane i analizy nie odnoszą się do indywidualnych celów inwestycyjnych, potrzeb ani indywidualnej sytuacji finansowej osób, którym zostały przedstawione.

Tagi:
  • forex
Przekaż:
powrót