Ostatni tydzień czerwca nie rozpoczął się najlepiej dla polskiej waluty. Obawy o eskalację napięć handlowych znów wysunęły się na pierwszy plan, powodując sporą przecenę na rynkach akcji i rykoszetem uderzając w złotego. Wydaje się, że nasza waluta ma potencjał do odrobienia strat, ale trudno powiedzieć, kiedy przestaną jej ciążyć poczynania administracji Trumpa.
Wczorajsza sesja na Wall Street była najgorsza od dwóch miesięcy, spadki na wszystkich indeksach otarły się o 2%. W Europie nastroje są już gorsze od dłuższego czasu, więc tym bardziej dominował kolor czerwony. Niemiecki DAX przełamuje kolejne wsparcia i wczoraj w pewnym momencie znajdował się najniżej od blisko trzech miesięcy, podczas gdy zaledwie kilka dni temu był w okolicach czteromiesięcznych szczytów. Być może inwestorzy na poważnie wzięli słowa noblisty Paula Krugmana, który kilka dni temu wyraził zdziwienie lekkodusznym podejściem rynków do kwestii napięć handlowych. Jego przemyślenia podzieliło kilka banków w tym Goldman Sachs i to chyba sprawiło, że do inwestorów dotarła realność zagrożenia. Szczególnie, że tak naprawdę na moment obecny nie wiadomo co nas czeka. Trump wyciągnął ciężkie armaty skierowane w stronę Chin (przypomnijmy, już potwierdzone zostały cła na import o wartości 50 mld USD, ale administracja zagroziła kolejnymi nawet do łącznej kwoty 450 mld USD, czyli prawie równowartości całego importu), otwarte fronty ma także z Europą oraz zaraz za swoimi granicami (NAFTA) i tak naprawdę uczestnicy rynku nie wiedzą czy jest to element większej przemyślanej gry (i na przykład za chwilę rozpoczną się jakieś negocjacje), czy – i nie byłoby to w przypadku Trumpa dziwne – kolejne decyzje są dość przypadkowe i mają charakter reaktywny. Zagrożenie jest bardzo realne, późna faza cyklu koniunkturalnego oznacza, że spadek aktywności gospodarczej – choćby wywołany niepewnością, może się przerodzić w większe spowolnienie, a nawet w recesję. Widać to w Europie, gdzie indeksy koniunktury w przemyśle odnotowały w czerwcu szósty kolejny spadek.
Złoty pod ciężarem tych spadków dotarł w rejony, które od dłuższego czasu stanowiły raczej limit jego osłabienia, w szczególności w relacji do euro. Za europejską walutę ponad 4,35 złotego płaciliśmy ostatnio w 2016 roku, kiedy jeszcze widniała groźba obniżek ratingu kredytowego. Wydaje się więc, że z obecnych poziomów bilans ryzyk przemawia na korzyść naszej waluty, choć należy zawsze mieć na uwadze możliwość wystąpienia rynkowego kryzysu z prawdziwego zdarzenia. Warto w tym kontekście przywołać choćby rok 2011, kiedy w zaledwie kilka miesięcy euro podrożało z poziomu 4 do 4,60 złotego. Na ten moment to czarny scenariusz, ale na rynku należy się liczyć z każdą ewentualnością.
We wtorek mamy sporą listę publikacji z USA. Na jej czele jest raport o nastrojach konsumentów Conference Board (godzina 16:00), który w ostatnich miesiącach pokazywał niezmiennie wysokie wartości. W godzinach wieczornych czekają nas też dwa wystąpienia przedstawicieli Fed, ale to nie tu koncentrować się będzie uwaga rynku. USA mają przedstawić ograniczenia inwestycyjne dla krajów, którę „kradną amerykańską technologię”, a zatem etap eskalacji napięć cały czas się nie zakończył. O 9:05 euro kosztuje 4,3449 złotego, dolar 3,7145 złotego, frank 3,7600 złotego, zaś funt 4,9322 złotego.
dr Przemysław Kwiecień CFAGłówny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.