15:50 · 29 września 2026

Geralt wraca na szlak. Wiedźmin 3 po raz trzeci.

Są gry, do których gracze wracają po latach, mimo że na rynku pojawiły się dziesiątki nowych produkcji. Wiedźmin 3 jest właśnie takim przypadkiem. Od premiery w 2015 roku sprzedał się w ponad 65 mln egzemplarzy, a jego świat przez lata pozostał jednym z najważniejszych aktywów CD PROJEKT. 29 września 2026 roku firma ponownie zaprasza graczy do Velen, Novigradu, na Skellige i do Kaer Morhen, tym razem za sprawą The Witcher 3 Remastered.

Dla osób posiadających grę remaster nie wymaga ponownego zakupu. Dla nowych graczy może być kolejnym momentem, żeby sięgnąć po jeden z najbardziej rozpoznawalnych tytułów w historii polskiego gamedevu. Na tym jednak nie kończy się jego znaczenie. CD PROJEKT ma już ogromną bazę osób, które znają Wiedźmina 3, a część z nich po latach może wrócić do świata Geralta. To właśnie tę grupę firma może próbować ponownie zaangażować przed kolejnymi premierami.

Ma to znaczenie szczególnie dlatego, że kalendarz marki jest już znacznie dłuższy niż sama premiera remastera. W 2027 roku ma pojawić się Songs of the Past, a w 2028 roku planowany jest Wiedźmin 4. Jeśli ktoś dzisiaj ponownie uruchomi Wiedźmina 3, później zainteresuje się Songs of the Past, a następnie sięgnie po nową odsłonę serii, dla CD PROJEKT wartość takiego gracza nie kończy się na jednej sprzedaży. Każda kolejna premiera może być kolejnym etapem tej samej relacji z odbiorcą.

Z perspektywy gracza sprawa jest prostsza. Po jedenastu latach można ponownie wejść do Novigradu, wrócić do Kaer Morhen, odpalić Gwinta albo po prostu ruszyć koniem przed siebie i zobaczyć, co tym razem wydarzy się po drodze. Z perspektywy giełdowej ten sam powrót wygląda jednak jak próba wykorzystania jednej z największych baz klientów w historii CD PROJEKT. Ponad 65 mln sprzedanych kopii nie oznacza 65 mln aktywnych graczy ani 65 mln różnych osób, ale pokazuje skalę rynku, który firma już kiedyś zdobyła.

Dlatego przy ocenie The Witcher 3 Remastered sama liczba sprzedanych kopii nie powinna być jedynym punktem odniesienia. Oczywiście dodatkowa sprzedaż ma znaczenie, szczególnie na nowych platformach i w nowych kanałach dystrybucji. Znacznie ważniejsze dla całej historii będzie jednak to, ilu graczy remaster przyciągnie z powrotem do marki i ilu z nich pozostanie zainteresowanych kolejnymi produkcjami. Remaster jest więc kolejnym sposobem na wykorzystanie potencjału Wiedźmina 3, a nie zamkniętym projektem, którego sukces można sprowadzić do wyniku pierwszych tygodni sprzedaży.

Coś się kończy, coś zaczyna

Wiedźmin 3 ma za sobą ponad jedenaście lat obecności na rynku i trudno znaleźć wiele gier, które po takim czasie nadal potrafią budzić podobne zainteresowanie. Od premiery w 2015 roku sprzedał się w ponad 65 mln egzemplarzy. W maju 2023 roku CD PROJEKT informował o przekroczeniu bariery 50 mln, dwa lata później było to już ponad 60 mln, a w maju 2026 roku licznik przekroczył 65 mln. Jak powiedziałby Geralt, po tylu latach nadal „wieje jak diabli”, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o pogodę w Velen.

Te liczby są ważne nie tylko dlatego, że pokazują skalę sukcesu jednej z najważniejszych polskich gier. Wiedźmin 3 stał się produktem o wyjątkowo długim życiu komercyjnym. Kolejne aktualizacje, wydania na następnych platformach, edycja kompletna czy okresowe promocje pozwalały grze wracać do świadomości graczy długo po premierze. W maju 2026 roku CD PROJEKT nie mówił już o sukcesie premiery sprzed jedenastu lat, lecz o produkcie, który po ponad dekadzie nadal powiększa swój wynik sprzedażowy.

Trzeba jednak uważać z interpretacją liczby 65 mln. Nie oznacza ona 65 mln aktywnych graczy, którzy dzisiaj czekają na kolejną część serii. Nie oznacza również 65 mln różnych osób. Część klientów kupowała grę na różnych platformach, część dawno ją ukończyła, a część prawdopodobnie nigdy więcej do niej nie wróci. Z punktu widzenia CD PROJEKT nadal jest to jednak ogromna historyczna baza odbiorców. Firma nie musi już tłumaczyć, czym jest Wiedźmin, przedstawiać Geralta nowej publiczności ani budować od zera zainteresowania światem, który przez lata stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży.

I właśnie w tym miejscu pojawia się The Witcher 3 Remastered. Dla osoby, która kupiła grę w 2015 roku, może być to pretekst do ponownego przejścia historii po latach. Ktoś inny po raz pierwszy uruchomi ją na nowoczesnym sprzęcie. Jeszcze ktoś przypomni sobie, dlaczego kilkadziesiąt godzin spędzonych w Velen, Novigradzie czy na Skellige tak łatwo zamieniało się w kilkaset. CD PROJEKT nie musi więc tworzyć nowego zainteresowania Wiedźminem od podstaw. Wystarczy, że wykorzysta zainteresowanie, które już kiedyś powstało.

Z perspektywy giełdowej to rozróżnienie ma znaczenie. Remaster może wygenerować własną sprzedaż, ale jego wartość dla spółki nie musi kończyć się na liczbie sprzedanych kopii. Jeżeli dzięki niemu część dawnych graczy wróci do serii, a nowi gracze po raz pierwszy poznają jej świat, CD PROJEKT zwiększa pulę osób, do których będzie mógł dotrzeć przy kolejnych premierach. W 2027 roku pojawić się ma Songs of the Past, a w 2028 roku planowany jest Wiedźmin 4. Każdy z tych produktów może korzystać z zainteresowania zbudowanego przy poprzednim.

To oczywiście nie oznacza, że każdy gracz, który uruchomi remaster, kupi później kolejną grę. Taki łańcuch nie jest automatyczny. Wystarczy jednak, że część odbiorców pozostanie aktywna przy marce, żeby ekonomiczny efekt był większy niż sama sprzedaż remastera. Właśnie dlatego przy tej premierze ciekawsze od pytania, czy Wiedźmin 3 sprzeda kolejne miliony kopii, jest pytanie o to, ilu graczy CD PROJEKT zdoła ponownie zainteresować swoją marką.

Dla gracza różnica może wydawać się niewielka. Włącza Wiedźmina 3, wraca do starego zapisu albo zaczyna od początku i po prostu gra. Dla spółki każda taka osoba może być częścią znacznie większego procesu. W 2015 roku CD PROJEKT sprzedawał grę. W 2026 roku ma już markę, dziesiątki milionów klientów i kolejne produkty przygotowywane na następne lata. Remaster jest sposobem na ponowne połączenie tych elementów.

Dlatego 65 mln sprzedanych egzemplarzy najlepiej traktować nie jako metę, lecz jako punkt wyjścia do kolejnego etapu. Wiedźmin 3 udowodnił już, że potrafi sprzedawać się przez lata. Teraz CD PROJEKT sprawdza, czy potrafi również ponownie uruchomić zainteresowanie milionów osób, które kiedyś już ten świat kupiły. Dla wyników pojedynczego kwartału będzie to tylko część historii. Dla przyszłych premier może być znacznie ważniejsze.

Pieniądze leżą na stole

Przy remasterze łatwo skupić się na tym, ile nowych kopii sprzeda CD PROJEKT. W przypadku Wiedźmina 3 to jednak tylko część układanki. Firma zdecydowała się udostępnić aktualizację obecnym właścicielom bez dodatkowej opłaty, co ogranicza możliwość ponownej sprzedaży gry dziesiątkom milionów dotychczasowych klientów. Z drugiej strony właśnie dzięki temu bariera powrotu do gry praktycznie znika. Gracz, który kupił Wiedźmina 3 lata temu, nie musi podejmować decyzji o kolejnym zakupie. Wystarczy, że ponownie uruchomi grę.

Nowe pieniądze mają pochodzić przede wszystkim od nowych odbiorców oraz kolejnych platform. Remaster pojawia się między innymi na Nintendo Switch 2 i Battle.net. Szczególnie interesujący jest drugi z tych kanałów. CD PROJEKT rozszerza współpracę z Blizzardem, wprowadzając na Battle.net również Cyberpunka 2077, Widmo Wolności i edycję Ultimate. Jednocześnie w Diablo IV pojawiają się elementy związane z Wiedźminem, a współpraca ma być kontynuowana przy kolejnych wiedźmińskich treściach.

To może być ważniejsze niż sama dodatkowa sprzedaż na jednej platformie. CD PROJEKT zyskuje dostęp do kolejnej grupy graczy, a Wiedźmin pojawia się w środowisku, w którym użytkownicy już regularnie kupują i grają w wysokobudżetowe produkcje. Jeżeli część z nich sięgnie po Wiedźmina 3, firma zyskuje nowych odbiorców nie tylko dla jednej gry. Ci sami gracze mogą później stać się klientami Songs of the Past, a następnie Wiedźmina 4.

W tym modelu darmowy remaster dla obecnych właścicieli przestaje wyglądać jak zwykła rezygnacja z przychodu. CD PROJEKT zamienia część potencjalnej sprzedaży na coś trudniejszego do pokazania w kwartalnym raporcie, ale potencjalnie ważniejszego w dłuższym okresie: ponowne zainteresowanie marką. Przy ponad 65 mln sprzedanych kopii firma ma ogromną bazę osób, które już raz zdecydowały się na Wiedźmina. Teraz próbuje sprawić, żeby część z nich wróciła, a przy okazji zdobyć kolejnych.

Dlatego wynik remastera warto liczyć na dwóch poziomach. Pierwszy to rzeczywista sprzedaż nowych kopii. Drugi to liczba graczy, których uda się ponownie aktywować przed premierą kolejnych produktów. Ten drugi wynik nie pojawi się w jednej pozycji rachunku wyników, ale może mieć znacznie większe znaczenie dla wartości marki w latach 2027 i 2028.

Nie ma większego potwora niż człowiek

CD PROJEKT ma dwie globalne marki, ale ich struktura sprzedaży pokazuje wyraźną różnicę. W 2025 roku Europa odpowiadała za około 36,5 proc. przychodów z Wiedźmina 3, Ameryka Północna za 28,9 proc., a Azja za 26,6 proc. W przypadku Cyberpunka 2077 wraz z Widmem Wolności Ameryka Północna odpowiadała już za około 40,3 proc. przychodów, Europa za 30,7 proc., a Azja za 22,3 proc. Wiedźmin ma więc bardziej europejski profil, podczas gdy Cyberpunk mocniej wykorzystuje potencjał rynku północnoamerykańskiego.

Częściowo wynika to z charakteru obu światów. Night City, korporacje, samochody i futurystyczna Ameryka są dla zachodniego odbiorcy znacznie bardziej znajomym otoczeniem. Wiedźmin czerpie z europejskiego folkloru, średniowiecza i słowiańskich inspiracji. To jeden z fundamentów jego tożsamości, ale również cecha, która odróżnia go od Cyberpunka na rynku amerykańskim.

Dlatego współpraca z Blizzardem może mieć dla CD PROJEKT znaczenie wykraczające poza samą dystrybucję. Wiedźmin 3 trafia na Battle.net, Cyberpunk 2077 również pojawi się na tej platformie, a w Diablo IV wykorzystano elementy związane z Geraltem. CD PROJEKT dostaje w ten sposób dostęp do kolejnej grupy zachodnich graczy, których nie musi najpierw przekonywać do samej marki firmy.

To ważne przed kolejnymi premierami. Remaster może sprzedać nowe kopie, ale może też przypomnieć o Wiedźminie osobom, które znają Geralta, lecz dawno nie miały kontaktu z jego światem. Jeżeli część z nich zostanie przy marce do Songs of the Past, a później do Wiedźmina 4, współpraca z Blizzardem będzie miała wartość większą niż wynik sprzedaży samego remastera.

Trzeba przy tym pamiętać, że celem nie musi być całkowite zrównanie Wiedźmina z Cyberpunkiem pod względem popularności w Stanach Zjednoczonych. Obie marki mają inne fundamenty i inne grupy odbiorców. Dla CD PROJEKT ważniejsze jest stopniowe zwiększanie zasięgu Wiedźmina tam, gdzie jego udział w sprzedaży jest niższy niż w przypadku Cyberpunka. Nawet niewielkie przesunięcie tej struktury przy kolejnych dużych premierach może oznaczać miliony dodatkowych potencjalnych klientów.

Przy takiej skali marki nie trzeba zakładać, że remaster stanie się kolejnym Wiedźminem 3 z 2015 roku. Wystarczy, że przyciągnie kilka milionów nowych graczy i ponownie uruchomi część istniejącej bazy. To właśnie te liczby powinny być punktem wyjścia do oceny potencjalnej sprzedaży w 2026 i 2027 roku.

Zło jest złem, ale liczby muszą się zgadzać

Przy prognozowaniu sprzedaży Wiedźmina 3 Remastered najłatwiej popełnić jeden błąd: uznać każdą kopię sprzedaną po 29 września za efekt premiery remastera. Wiedźmin 3 od lat jest produktem o długim ogonie sprzedażowym, dlatego część egzemplarzy zostałaby kupiona również bez nowej wersji. Remaster powinien więc być oceniany przede wszystkim przez pryzmat dodatkowej sprzedaży, którą jest w stanie wygenerować.

W ostrożnym wariancie można założyć około 1,5 do 2,5 mln nowych kopii od premiery remastera do premiery Songs of the Past. W scenariuszu bazowym rozsądny przedział to 3 do 4 mln, natomiast przy mocnym przyjęciu gry 5 do 7 mln. To nie są prognozy sprzedaży całego Wiedźmina 3, lecz próba oszacowania skali, jaką może dołożyć odświeżona wersja wraz z nowymi platformami i ponownym zainteresowaniem marką.

Jeszcze ważniejsza jest jednak druga liczba. Songs of the Past będzie miał już zupełnie inną pozycję niż remaster. Nie będzie odświeżeniem gry sprzed jedenastu lat, lecz nowym produktem, za który gracze będą musieli zapłacić. Przy założeniu, że remaster skutecznie odbuduje zainteresowanie marką, sprzedaż dodatku w pierwszych 12 do 18 miesiącach można szacować na około 4 do 5 mln w wariancie ostrożnym, 6 do 8 mln w bazowym oraz 9 do 12 mln przy bardzo dobrym przyjęciu.

Najważniejsze jest jednak to, że tych dwóch prognoz nie należy po prostu dodawać. Nie każdy nowy nabywca remastera kupi Songs of the Past, a część osób, które kupią dodatek, będzie pochodzić z istniejącej bazy ponad 65 mln właścicieli Wiedźmina 3. Właśnie dlatego liczba aktywowanych graczy jest dla CD PROJEKT ważniejsza niż prosty rachunek „sprzedaż remastera plus sprzedaż dodatku”.

Ryzyko również jest dość konkretne. Remaster może okazać się produktem przede wszystkim dla obecnych fanów, a wtedy jego zdolność do przyciągania nowych odbiorców będzie ograniczona. Z drugiej strony część graczy może wrócić do Wiedźmina 3, ale nie przełoży się to na zakup Songs of the Past. Dochodzi do tego kwestia konkurencji ze strony innych dużych premier, ceny oraz tego, jak mocno CD PROJEKT będzie w stanie wykorzystać zainteresowanie remasterem w kampanii kolejnego produktu.

Dlatego w moim modelu remaster nie jest historią o powtórzeniu wyniku z 2015 roku. Bardziej realistyczne jest założenie kilku milionów dodatkowych kopii i potraktowanie ich jako pierwszego etapu przed premierą Songs of the Past. Jeżeli CD PROJEKT zdoła zbudować na tej podstawie sprzedaż dodatku na poziomie 6 do 8 mln egzemplarzy w pierwszych 12 do 18 miesiącach, skala całego przedsięwzięcia zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niż przy analizowaniu samego remastera.

Pałeczka przechodzi do Ciri

Wiedźmin 3 w wersji odświeżonej nie powinien być oceniany wyłącznie przez liczbę sprzedanych kopii. CD PROJEKT ma już za sobą ponad 65 mln egzemplarzy gry i nie musi ponownie udowadniać, że Wiedźmin 3 potrafi zarabiać. Znacznie ważniejsze jest wykorzystanie marki, która po jedenastu latach nadal ma ogromną rozpoznawalność, oraz ponowne zainteresowanie nią graczy przed kolejnymi premierami.

Przy bazowym założeniu sprzedaży 3 do 4 mln nowych kopii odświeżonej wersji oraz 6 do 8 mln egzemplarzy Songs of the Past w pierwszych 12 do 18 miesiącach skala tego przedsięwzięcia staje się znacząca. Nie każdy nabywca odświeżonej wersji kupi później dodatek, a część sprzedaży Wiedźmina 3 i tak wydarzyłaby się bez nowej wersji. Mimo to nawet część ponownie aktywowanych graczy może stać się klientami kolejnych produktów.

Dlatego najważniejsze pytanie brzmi nie tylko, ile kopii sprzeda odświeżona wersja. Ważniejsze będzie to, ilu graczy wróci do marki i pozostanie nią zainteresowanych w kolejnych latach. To właśnie ta grupa może w 2027 roku kupić Songs of the Past, a następnie w 2028 roku sięgnąć po Wiedźmina 4. W takim ujęciu każda premiera wzmacnia kolejną, a CD PROJEKT nie musi za każdym razem zaczynać sprzedaży od zera.

Dla gracza powrót do Wiedźmina 3 będzie przede wszystkim powrotem do znanego świata. Dla CD PROJEKT to szansa na ponowne wykorzystanie jednej z najważniejszych marek w historii firmy. Geralt pozostaje punktem wyjścia, ale następna duża odsłona serii będzie już historią Ciri. Jeżeli odświeżona wersja i Songs of the Past skutecznie utrzymają zainteresowanie serią, Wiedźmin 4 wystartuje z bazą odbiorców zbudowaną przez poprzednie lata.

Właśnie dlatego odświeżona wersja nie jest historią o tym, ile kopii Wiedźmina 3 sprzeda się w 2026 roku. To historia o tym, ilu graczy CD PROJEKT będzie miał aktywnych w 2027 roku, ilu z nich kupi Songs of the Past i ilu pozostanie z marką do premiery Wiedźmina 4. Pierwszy etap tej układanki należy do Geralta. Kolejny będzie już należał do Ciri.

 

Źródło: XTB Research

Mikołaj Sobierajski

Analityk Rynku Akcji

Przejdź do eksperta
29 września 2026, 15:30

AMD na zakupach. Czy inwestycja za 8,2 mld dolarów to dobry ruch?

28 września 2026, 20:24

Podsumowanie dnia: Impas wokół Cieśniny Ormuz ciąży Wall Street oraz metalom szlachetnym (28.09.2026)

28 września 2026, 18:19

US Open: Wall Street rozpoczyna tydzień spadkami (28.09.2026)

28 września 2026, 15:35

Nvidia przeznaczy kolejne 150 mld dolarów na skup akcji. To dużo mówi o sile biznesu

Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.