07:11 · 17 października 2026

🗽WYBORY W USA: Wybory połówkowe w USA 2026 Co oznaczają dla rynków? (Część 1)

Najważniejsze wnioski
Najważniejsze wnioski
  • Wybory połówkowe w USA w 2026 roku odbędą się 3 listopada we wszystkich pięćdziesięciu stanach.
  • Republikanie mogą stracić większość w Izbie Reprezentantów, co ograniczy realizację polityki Donalda Trumpa.
  • Przejęcie Kongresu przez Demokratów może doprowadzić do paraliżu legislacyjnego w Stanach Zjednoczonych.

Wstęp

Wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych w 2026 roku stanowią jeden z potencjalnie najważniejszych punktów zwrotnych dla globalnych rynków finansowych w bieżącym cyklu gospodarczym. Choć uwaga mediów skupia się na politycznym wymiarze rywalizacji o pełny skład Izby Reprezentantów oraz jedną trzecią miejsc w Senacie, z perspektywy inwestycyjnej kluczową stawką jest ewentualna redefinicja amerykańskiej polityki fiskalnej, podatkowej oraz regulacyjnej na drugą połowę dosyć kontrowersyjnej drugiej kadencji Donalda Trumpa.

Niniejszy raport powstał z myślą o inwestorach poszukujących rzetelnej przewagi informacyjnej w warunkach podwyższonej niepewności. Analizujemy w nim nie tylko prawdopodobieństwo poszczególnych rozstrzygnięć politycznych, ale przede wszystkim ich bezpośrednie przełożenie na główne klasy aktywów: indeksy giełdowe, obligacje skarbowe, rynek walutowy (USD), surowce (ropa naftowa, złoto) oraz kryptowaluty.

Oddajemy w Państwa ręce kompleksowy przewodnik po scenariuszach wyborczych, zawierający szczegółowe wyceny sektorowe, analizy historyczne oraz konkretne wskazówki alokacyjne, które pomogą efektywnie zarządzać ryzykiem portfela i wykorzystać pojawiające się okazje inwestycyjne.

Dział Analiz XTB

 

Co to są wybory połówkowe?

Wybory “połówkowe”, nazwane w ten sposób z uwagi na fakt, że są prowadzone w połowie kadencji urzędującego prezydenta, stanowią rodzaj publicznego referendum poparcia dla polityki urzędującego prezydenta. 

Mimo że wybory połówkowe pozbawione są tak ogromnego pokrycia medialnego, jakie towarzyszy np. wyborom prezydenckim, są równie istotne, a w szczególności w obecnych czasach, kiedy niezadowolenie społeczeństwa rośnie w związku z prowadzoną polityką przez Donalda Trumpa. 

Kongres Stanów Zjednoczonych składa się z Izby Reprezentantów oraz Senatu. W wyborach połówkowych wymieniana jest cała Izba Reprezentantów, ale tylko jedna trzecia senatorów. 

Wybory te są ważne, bo nawet przy bardzo szerokich kompetencjach prezydenta USA, bez wsparcia Izby i Senatu jego władza byłaby bardzo ograniczona, a w skrajnych przypadkach może on nawet zostać usunięty ze swojego stanowiska. 

Izba i Senat mają różne, miejscami przeplatające się kompetencje, ale należy rozróżnić te najbardziej kluczowe:

  • Izba ma większość władzy nad budżetem, 
  • Senat odpowiada za mianowania sędziów, politykę zagraniczną oraz ma istotne możliwości, blokowania postępowania Izby

Ten podział jest szczególnie kluczowy w kontekście obecnych wyborów oraz ich prawdopodobnego wyniku. Historycznie, partia urzędującego prezydenta rzadko zachowywała większość w Kongresie, z którą rozpoczyna kadencję, jednak ten trend utraty miejsc jest wyraźnie słabszy w Senacie.

 

Jak wygląda głosowanie? 

Głosowanie odbywać się będzie we wtorek, 3 listopada, we wszystkich 50 stanach USA. Warto przy tym zaznaczyć, że nie we wszystkich dojdzie do rotacji senatorów.

Jak to wszystko działa?

Izba Reprezentantów 

Kadencja każdego z 435 członków Izby trwa 2 lata.  Zawsze wymieniany jest jej pełny skład. Głosowanie odbywa się w jednomandatowych okręgach wyborczych i w większości przypadków obowiązuje prosta ordynacja większościowa, tzn. wygrywa kandydat, który w swoim okręgu zdobędzie najwięcej głosów. 

Liczba okręgów w danym stanie zależy od liczby jego mieszkańców. Korekta w tym zakresie ma miejsce co 10 lat, a po raz ostatni miała miejsce w 2020 r. Przy okazji rzeczonej korekty ma także miejsce wyznaczanie nowych granic okręgów przez partię, która ma w danym stanie władzę. Często dochodzi wówczas do tzw. “gerrymanderingu”, czyli rysowania granic w taki sposób, aby zmaksymalizować szansę własnej partii na zwycięstwo. Zmiana granic okręgów może następować częściej i miała także miejsce przed tegorocznymi wyborami połówkowymi. Piszemy o tym w dalszej części raportu.

Senat

Kadencja każdego z członków Senatu trwa 6 lat, a wybory odbywają się w systemie rotacyjnym. Oznacza to, że w ramach klasycznej ordynacji co 2 lata wymienia się ⅓ senatu, czyli 33 bądź 34 senatorów. Każdy stan, niezależnie od liczby mieszkańców czy powierzchni, jest reprezentowany przez dokładnie 2 senatorów. Podobnie jak w przypadku Izby Reprezentantów, w większości stanów obowiązuje prosta ordynacja większościowa.

Bardzo rzadko dochodzi do sytuacji, w której wymienia się obu senatorów reprezentujących dany stan jednocześnie. Ma to miejsce tylko, jeżeli na stanowisku senatora powstaje luka w wyniku rezygnacji bądź śmierci poprzednika – i to nie w każdym przypadku. Dobrym przykładem są tegoroczne wybory. 

W związku z objęciem przez JD Vance’a oraz Marco Rubio stanowisk w Białym Domu, wybory w specjalnej ordynacji odbędą się w Ohio oraz na Florydzie. Ze względu na zbieżność z luką w systemie rotacyjnym, nie dojdzie jednak do podwójnego głosowania. Warto także zaznaczyć, że senatorowie wybrani w tych okręgach będą sprawować władzę tylko przez dwa lata (czyli tak długo jak miała pierwotnie trwać jeszcze senatorska kadencja Vance’a oraz Rubio). 

Wybory lokalne

W 36 stanach przy okazji midterms odbywają się wybory na gubernatora stanu. Ponadto niemal we wszystkich stanach mieszkańcy wybierają członków lokalnych parlamentów stanowych czy sędziów. 

W jakich godzinach trwa głosowanie?

Lokale wyborcze otwierają się między 6:00 a 8:00 i zamykają się między 18:00 a 21:00 czasu lokalnego. Najbardziej popularny jest system 7:00 - 20:00.

Przekładając to wszystko na czas polski – głosowanie rozpocznie się o godz. 12:00 na wschodnim wybrzeżu (m.in. w stanie New Jersey) i zakończy o godz. 7:00 na zachodnim (na Hawajach).

Pierwsze dane sondażowe

Wstępne wyniki (a to one mogą w dużym stopniu kształtować reakcję rynku) zaczną do nas jednak spływać już o północy – po zamknięciu pierwszych lokali na wschodzie kraju, tj. ze wschodniej części Indiany oraz Kentucky (oba stany zamykają lokale o 18:00 czasu lokalnego i położone są na granicy stref czasowych Central i Eastern). Dla reakcji rynku (oraz ostatecznych rozstrzygnięć) najważniejsze będą jednak wstępne wyniki ze swing states, w których komisje zamykają się nieco później (większość w okolicach 2:00 - 3:00 czasu polskiego).

Po raz pierwszy od 2016 r. wszystkie czołowe stacje telewizyjne będą posługiwać się jednolitymi badaniami sondażowymi. To efekt przejęcia Edison Research przez SSRS. Nowa formuła, The Voter Poll, została uznana przez ABC, CBS, CNN, FOX, MS NOW, NBC i AP. Pierwsze dane otrzymamy tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Później, wraz ze zliczaniem głosów, będą one aktualizowane.

Zliczanie głosów

W ciągu 1-2 godzin po zamknięciu lokali przeważnie przeliczonych jest ok. 10-30% głosów. Między godz. 1:00 a 2:00 czasu polskiego w najbardziej wysuniętych na wschód stanach zarysowują się więc pierwsze wyraźne trendy, które stanowią swego rodzaju barometr nastrojów. Odnośnie do wyborów do Senatu ciężko jednak podejrzewać, że w którymkolwiek z owych stanów nie dojdzie do wygranej faworyta.

Z największą uwagą patrzeć będziemy więc na tegoroczne swing states (Ohio, Teksas, Iowa, Michigan i Nebraska oraz mniej niepewne Maine, Alaska, Kansas i New Hampshire), bo to one finalnie przechylą szalę w jedną bądź drugą stronę. Tu komisje zamykają się między 1:30 a 3:00 czasu polskiego (za wyjątkiem Alaski), co oznacza, że 10-30% głosów przeliczone będzie dopiero około godziny 3:00-5:00 czasu polskiego.

Ogłoszenie zwycięzców

Około godziny 5:00 - 7:00 czasu polskiego w większości stanów zliczona jest już przeszło połowa głosów (na wschodzie często nawet trzy czwarte), co pozwala na dość precyzyjne modelowanie finalnych wyników. Niepewność ogranicza się wówczas przeważnie do maksymalnie 3-4 stanów w których rozkład głosów jest wyjątkowo ciasny. 

W okolicach godzin otwarcia rynku europejskiego przeważnie można przypisać jednej bądź drugiej partii aż 95% prawdopodobieństwo zwycięstwa. W tym roku sytuacja jest jednak wyjątkowo napięta. O większości w Senacie przesądzą najprawdopodobniej jeden bądź dwa mandaty (możliwy jest także premiujący Republikanów remis). Niewykluczone, że na wywołanie zwycięzców przez kluczowe agencje prasowe w niektórych ze swing states poczekamy aż do okolic otwarcia rynku amerykańskiego.

Teoretycznie możliwe jest odroczenie ogłoszenia wyników aż do grudnia w razie konieczności zorganizowania wyborów dogrywkowych w Georgii. Taka sytuacja ma miejsce, jeśli żaden z kandydatów nie uzyska więcej niż 50% głosów. Obecnie wydaje się to jednak bardzo mało prawdopodobne. 


Czy Trumpowi grozi odwołanie? 

Odwołanie prezydenta ze stanowiska przed końcem urzędu nie miało jeszcze w historii miejsca. Blisko było w roku 1974, natomiast przed głosowaniem w tej sprawie Richard Nixon sam podał się do dymisji.

Ważne jest tutaj rozgraniczenie impeachmentu, czyli postawienia w stan oskarżenia i procesu oraz ewentualnej dymisji. Prezydenta można usunąć za "zdradę, przekupstwo lub inne ciężkie przestępstwa i wykroczenia", co jest zdefiniowane w amerykańskiej Konstytucji. 

Impeachment

Aby doszło do impeachmentu, wystarczy złożenie przez jednego z członków Izby Reprezentantów rezolucji oraz uzyskanie zwykłej większości. Zwykle w międzyczasie następuje dochodzenie w komisji sądowniczej, natomiast nie jest to konieczne. Wiele wskazuje na to, że jeżeli Demokraci utrzymają po wyborach dyscyplinę partyjną, z samym impeachmentem nie będą mieli większego problemu.

Dymisja

To jednak dopiero połowa drogi – i to ta zdecydowanie łatwiejsza do przebycia. W razie akceptacji wniosku o impeachment Izba Reprezentantów wyznacza kilku posłów jako oskarżycieli, którzy przedstawią sprawę w Senacie. Ten pełni w całym procesie rolę swego rodzaju sądu, który ma wydać ostateczny wyrok. Obie strony mogą podczas tego procesu przedstawiać dowody i świadków, a nad całością pieczę sprawuje prezes Sądu Najwyższego. 

Skazanie prezydenta wymaga jednak aż ⅔ głosów (czyli poparcia aż 67 na 100 senatorów). W praktyce wydaje się to niemal nieprawdopodobne przy obecnym układzie sił. Żeby samodzielnie uzyskać taką liczbę głosów, Demokraci musieliby odnieść zwycięstwo w 33 na 35 stanów, w których prowadzone będzie w tym roku głosowanie. Przy bardzo optymistycznym dla demokratów scenariuszu po wyborach mogą dysponować 53 mandatami w Senacie. Absolutny sufit leży w okolicach 55-56 mandatów. 

Oznacza to, że przy założeniu perfekcyjnej dyscypliny partyjnej u demokratów za odwołaniem Trumpa musiałoby zagłosować kilkunastu republikańskich senatorów. W 2021 r., kiedy taki proces miał po raz ostatni miejsce, za odwołaniem Trumpa zagłosowało siedmiu Republikanów (Murkowski, Collins, Tillis, Cassidy, McConnell, Cornyn i Sullivan). Po nadchodzących wyborach połówkowych z tego grona zostanie maksymalnie trójka (Murkowski oraz być może Collins i Sullivan). Nowi kandydaci na senatorów startujący w wyborach w tym roku to zaś w większości sojusznicy Trumpa. 

Aby scenariusz odwołania mógł się ziścić, Republikanie musieliby odnieść bardzo dotkliwą porażkę w wyborach do senatu, która mocno pogorszyłaby partyjne nastroje. Całość musiałaby zostać podsycona mocnym skandalem obyczajowym. Ostatnie miesiące nauczyły nas jednak, że i to mogłoby okazać się niewystarczające.

Jak mocno może spaść sprawczość Trumpa?

Utrata Izby Reprezentantów

Wszystko wskazuje na to, że Republikanie stracą większość w Izbie, a to oznaczałoby przejęcie przez Demokratów prawa inicjatywy w zakresie ustaw budżetowych (tzw. power of the purse), stołka spikera Izby niższej oraz przywileju wyznaczania kalendarza obrad.

Zgodnie z tzw. Origination Clause Konstytucji USA, wszelkie ustawy dotyczące podatków i wydatków państwa muszą mieć swój początek w Izbie Reprezentantów. Lider większości (spiker) i szefowie komisji mają pełną kontrolę nad tym, jakie ustawy są w ogóle poddawane pod głosowanie. Bez zgody Izby prezydent nie może przeforsować żadnego punktu ze swojego programu krajowego.

Utrata obu Izb Kongresu

Zwykła większość w Senacie (czyli 51 głosów; przy 50 decyduje głos Republikańskiego obecnie wiceprezydenta) pozwoliłaby z kolei Demokratom m.in. na wstrzymanie nominacji dla konserwatywnych sędziów mianowanych przez Trumpa do sądów federalnych oraz Sądu Najwyższego (w przeszłości obowiązywał tu próg 60 głosów, tzw. fillbuster – obecnie wystarczy zwykła większość). Dałaby im także możliwość przewodzenia w komisjach śledczych.

Sprawczość Trumpa ograniczyłaby się w takim scenariuszu głównie do polityki zagranicznej – zwłaszcza handlowej – ustawa o handlu z 1962 r. pozwala mu jednostronnie nakładać cła ze względów "bezpieczeństwa narodowego". Pozostaje także kwestia tzw. dekretów wykonawczych,  natomiast możliwość ich stosowania byłaby znacznie bardziej ograniczona. Zasadność ich wykorzystywania byłaby najpewniej regularnie zaskarżana w sądach, a Demokraci utrudnialiby ich finansowanie.

Warto jednak pamiętać o szalenie istotnym prawie weta, którym dysponuje prezydent. Jego odrzucenie wymaga poparcia aż ⅔ głosów w obu izbach Kongresu. Oznacza to, że przy zachowaniu dyscypliny partyjnej wśród Republikanów, przejęcie przez Demokratów obu izb Kongresu skutkowałoby swego rodzaju paraliżem legislacyjnym.

W razie kiepskiego rezultat Republikanów w tegorocznych wyborach, rzeczoną dyscyplinę ciężko może być jednak utrzymać. W obliczu rosnącego niezadowolenia społeczeństwa z rządów Trumpa, że część partyjnych kolegów mogłaby zacząć się od prezydenta USA odwracać, budując grunt pod kolejne wybory, które odbędą się już bez jego udziału (tzw. lame duck syndrome). 

W miarę jak detaliczne ceny benzyny w USA zbliżają się do rekordowych poziomów, rośnie również niezadowolenie społeczne z polityki gospodarczej Donalda Trumpa. Pokazuje to, że wysokie koszty paliwa stanowią widoczny barometr inflacji, który bezpośrednio wpływa na nastroje wyborców i poparcie dla urzędującej władzy przed wyborami połówkowymi.

 


 

Michał Stajniak, CFA

Wicedyrektor Działu Analiz

Wicedyrektor Działu Analiz. W XTB od 2014 roku. Posiadacz prestiżowego certyfikatu CFA. Absolwent kierunku Metody Ilościowe w Ekonomii i Systemy Informacyjne w Szkole Głównej Handlowej. Specjalista rynku surowcowego. Częsty gość w mediach branżowych.

Przejdź do eksperta
17 października 2026, 08:20

📈WYBORY W USA: Znaczenie wyborów w przeszłości (Część 3)

17 października 2026, 08:00

📊WYBORY W USA: Scenariusze: Czy sondaże są mylące? (Część 2)

16 października 2026, 12:55

Komentarz walutowy: Fed nie zamierza się spieszyć pomimo wzrostu obaw inflacyjnych – i słusznie (16.10.2026)

16 października 2026, 08:29

Inflacja rośnie, Fed nie zamierza się spieszyć | Bliżej Rynków, 16.10.2026

Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.