- Na amerykańskiej giełdzie najmocniej tracą Lululemon, Deckers, Gartner i FactSet Reserach
- W Europie fatalny czas przeżywają duńscy giganci Novo Nordisk, Pandora, Coloplast i Orsted
- Japonia pod presją spadków Nissan, Mitsubishi i Kikkoman
- Inwestorzy w Chinach widzą JD.com i Meituan jako przegranych walki z Alibabą
- Na amerykańskiej giełdzie najmocniej tracą Lululemon, Deckers, Gartner i FactSet Reserach
- W Europie fatalny czas przeżywają duńscy giganci Novo Nordisk, Pandora, Coloplast i Orsted
- Japonia pod presją spadków Nissan, Mitsubishi i Kikkoman
- Inwestorzy w Chinach widzą JD.com i Meituan jako przegranych walki z Alibabą
Rheinmetall i Nvidia błyszczą, ale wiele spółek zaliczyło istny giełdowy horror. Sprawdziliśmy, które akcje w tym roku stały się finansowym problemem i zawiodły oczekiwania. Oto lista akcji, które w 2025 roku naprawdę przestraszyły inwestorów w Stanach Zjednoczonych, Europie, Chinach i Japonii.
Indeks S&P 500 napędzany sztuczną inteligencją. Kto zyskuje, a kto wypada z gry?
Flagowy indeks amerykańskiej giełdy, S&P 500, wzrósł w tym roku już o niemal 15%. Na pierwszy rzut oka — hossa trwa w najlepsze. Ale jeśli zajrzymy głębiej w strukturę indeksu, zobaczymy zupełnie inny obraz: spółki, których akcje eksplodowały o ponad 100%, oraz takie, które w tym samym czasie straciły połowę swojej wartości. W tym roku prym wiodą przede wszystkim:
- półprzewodniki i dostawcy pamięci,
- technologie obronne i infrastruktura AI.
Z drugiej strony notujemy spektakularne spadki wśród firm detalicznych i doradczych – tam, gdzie wysokie koszty, cła i słabnąca siła nabywcza konsumentów uderzają najmocniej.
Konsument zmęczony inflacją
Wśród spółek, które boleśnie odczuły nastroje amerykańskich konsumentów, są m.in. Deckers Outdoor i Lululemon – ich akcje spadły o ponad 50% od początku roku. Dlaczego? Choć część Amerykanów radzi sobie finansowo lepiej niż kiedykolwiek, większość społeczeństwa jest zmęczona wysokimi cenami i spadkiem realnych dochodów. Efekt? Słabnąca konsumpcja szerokiego rynku i odpływ kapitału od marek zależnych od sprzedaży detalicznej. Do tego dochodzi ryzyko celne, które uderza w firmy importujące towary spoza USA. W rezultacie nawet znane marki, które przez lata rosły dzięki masowej dostępności swoich produktów, dziś tracą przewagę konkurencyjną.
Sztuczna inteligencja – błogosławieństwo dla jednych, przekleństwo dla innych
AI stała się nowym paliwem wzrostu Wall Street, ale nie każda firma potrafi je wykorzystać. Wśród rozczarowań wymienia się EPAM Systems i Salesforce – spółki, które nie sprostały oczekiwaniom i bledną na tle konkurentów zasilanych rekordowymi inwestycjami w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Rynek wszedł w fazę „The Winner Takes It All” – zwycięzcy zgarniają wszystko, a reszta zostaje z tyłu.
Rynek danych pod presją AI
Na szczególną uwagę zasługują notowania Gartner Research i FactSet Research Systems. W obu przypadkach inwestorzy coraz częściej zadają pytanie: czy generatywna AI nie zniszczy fundamentów ich biznesu? Coraz bardziej zaawansowane modele sztucznej inteligencji ograniczają bowiem popyt na tradycyjne, wysokomarżowe usługi analityczne. To, co jeszcze niedawno wymagało pracy zespołu specjalistów, dziś potrafi wygenerować algorytm – szybciej i taniej.
W efekcie:
- dotychczas płatne usługi stają się łatwo zastępowalne,
- bariery wejścia do branży gwałtownie maleją,
- a presja konkurencyjna rośnie z miesiąca na miesiąc.
AI przynosi więc nie tylko wzrosty, ale i potencjalne załamanie setek modeli biznesowych. Jedno jest pewne – Wall Street bywa kapryśne. Dzisiejsi przegrani mogą już jutro zaskoczyć rynek nową strategią, efektywnością i powrotem do rentowności.
Europejski rollercoaster: kto wygrywa, a kto spada z giełdowego toru?
Na tle Wall Street, Europa w 2025 roku przypomina prawdziwy rollercoaster.
Podczas gdy w USA króluje stabilny wzrost, na Starym Kontynencie widzimy mieszankę spektakularnych zwycięstw i dotkliwych porażek.
Z jednej strony mamy bohaterów hossy:
- Rheinmetall – niemiecki gigant zbrojeniowy,
- Rolls-Royce – brytyjski symbol technologicznej precyzji,
- i Orlen – polski koncern paliwowy, który zaskoczył wielu, dołączając do europejskiej elity zwycięzców.
Z drugiej strony – w gronie przegranych znajdziemy również potężne korporacje, jak szwajcarski producent opakowań SIG Group. Na ich tle nawet osłabione niemieckie koncerny motoryzacyjne wyglądają w tym roku jak... względni wygrani.
Dania pod presją: od euforii do rozczarowania
Największe rozczarowanie roku płynie z Kopenhagi. Jeszcze niedawno to właśnie duńskie spółki uchodziły za klejnot europejskiej giełdy. Dziś notują jedne z największych spadków w całej Europie.
1. Novo Nordisk – z piedestału prosto w turbulencje
Lider w segmencie leków GLP-1 do walki z otyłością i cukrzycą notuje 40% spadek kursu akcji. Powód?
- groźba wojny cenowej na amerykańskim rynku,
- oraz cła, które mogą uderzyć w konkurencyjność spółki w USA.
To symboliczny zwrot – jeszcze rok temu Novo Nordisk uznawano za najbardziej obiecującą firmę Europy.
2. Pandora – biżuteria traci blask
Producent słynnych bransoletek i pierścionków, Pandora, zmaga się z rosnącymi kosztami działalności, napędzanymi drożejącymi metalami szlachetnymi. Efekt? Spadek kursu o ponad 35%.
3. Orsted – wiatr przestał sprzyjać
Duński gigant energetyki odnawialnej, Orsted, odnotował podobnej skali przecenę. Firma musiała wycofać się z kosztownych projektów wiatrowych na wschodnim wybrzeżu USA. Administracja Donalda Trumpa stawia na węgiel i atom, co sprawia, że trend „powrotu do kopalnych paliw” ciąży całemu sektorowi energii wiatrowej. Czy ten trend dotrze do Europy? Nie można tego wykluczyć.
4. Coloplast – medyczna precyzja bez zysków
Producent wyspecjalizowanego sprzętu medycznego Coloplast również znalazł się wśród przegranych – jego akcje spadły o ponad 25%. To wyjątkowo gorzki rok dla Danii: w gronie 36 najsłabszych europejskich spółek aż cztery pochodzą właśnie stamtąd. Dla Danii, która ma ok. 6 milionów mieszkańców (niespełna 1% Europy) to na tle reszty kontynentu to niemal historyczny pech.
Wielcy gracze z problemami
Nie tylko Skandynawia ma trudny rok.
W szerszej skali europejskiego rynku wyróżniają się jeszcze dwa bolesne przypadki:
- WPP – brytyjski gigant marketingowy, którego akcje spadły o ponad 55% od stycznia. Spółka zmaga się ze słabym popytem na usługi reklamowe i presją kosztową.
- Puma – niemiecka marka odzieżowa, która przegrywa wyścig z Adidasem, notując kolejny rozczarowujący rok z rzędu.
Cła i napięcia handlowe tylko pogłębiają problemy – a inwestorzy nie mają już cierpliwości do firm, które nie potrafią znaleźć nowej dynamiki wzrostu.
Europa w punkcie zwrotnym
Rok 2025 pokazuje, że europejskie rynki nie znoszą stagnacji. Podczas gdy sektor zbrojeniowy i energetyczny zbierają owoce geopolitycznej niepewności, inne branże – luksusowa, modowa, marketingowa – zmagają się z kosztami, cłami i spadającą marżowością. W tym rozdaniu nawet stabilne firmy mogą w jednej chwili znaleźć się na zakręcie. A na europejskim rollercoasterze — jak w życiu giełdowym — tylko ci z najlepszym balansem utrzymują się na torze.
JD.Com przegrywa walkę z Alibaba?
Mimo ryzyka wojny handlowej z USA, chiński indeks Hang Seng ma za sobą imponujący okres. Od 1 stycznia do 22 października wzrósł o ponad 31%, co czyni go jednym z najmocniejszych benchmarków w Azji. Za tym sukcesem stoi:
- solidna kondycja finansowa chińskich spółek,
- rosnąca fala innowacji technologicznych,
- oraz rozwój krajowego rynku kapitałowego, który coraz bardziej premiuje wartość dla akcjonariuszy.
Ale ten wzrost nie dla wszystkich oznaczał hossę. Dla gigantów takich jak JD.com i Meituan ten rok okazał się wręcz katastrofalny – ich akcje spadły odpowiednio o 36% i 4%.Powód? Na scenę wrócił dawny lider – Alibaba – i zrobił to z przytupem.
Alibaba znów rozdaje karty
Po kilku chudszych latach, Alibaba odzyskała ofensywnego ducha. Firma rozpoczęła agresywny marsz naprzód, inwestując w sztuczną inteligencję i nowe usługi, by odzyskać użytkowników utraconych na rzecz JD.com i Meituan. W ostatnich miesiącach Alibaba:
- wdrożyła funkcje AI w aplikacji Amap (chiński odpowiednik Google Maps),
- wprowadziła systemy rekomendacji restauracji i hoteli,
- uruchomiła program rabatów i subwencji dla użytkowników.
Nowe funkcje przyciągnęły ponad 40 milionów użytkowników w jeden dzień, co natychmiast zachwiało pozycją Meituan – dotychczasowego lidera lokalnych usług i gastronomii. Rynek nie miał wątpliwości: Alibaba wraca na szczyt, a konkurenci tracą grunt pod nogami.
Wojna cenowa i kurczące się marże
Podczas gdy Alibaba przyspiesza, JD.com i Meituan ugrzęzły w kosztownej walce o utrzymanie klientów. Oferują rabaty, darmowe dostawy, kupony i promocje – wszystko po to, by zatrzymać użytkowników. Efekt?
- przychody rosną,
- … ale marże topnieją.
Meituan musi wydawać coraz więcej, by utrzymać pozycję w segmencie dostaw i usług lokalnych. JD.com z kolei tonie w kosztach logistyki i marketingu.
Ich raporty kwartalne mówią jedno:
– obroty rosną,
– zyski maleją,
– a efektywność operacyjna słabnie.
Rynek nie wierzy też, że JD.com może nadrobić dystans do Alibaby w dziedzinie sztucznej inteligencji – na początku trendu AI wydawało się to możliwe, dziś już nie.
Dlaczego Alibaba wygrywa?
Klucz tkwi w skali i dywersyfikacji. Alibaba ma solidny bilans, ogromne rezerwy gotówkowe i potężne źródła przychodów: Tmall, Taobao, AliCloud, Lazada, Amap – to tylko część jej ekosystemu.
Dzięki temu spółka może subsydiować nowe projekty, nawet jeśli krótkoterminowo przynoszą stratę, ponieważ zyski z innych segmentów ją rekompensują. JD.com i Meituan nie mają takiego komfortu – są bardziej jednowymiarowe, przez co trudniej im równoważyć spadki marż w jednym obszarze zyskami w innym.
Rynek premiuje ofensywę
W realiach chińskiej gospodarki, gdzie dynamika i narracja mają ogromne znaczenie, inwestorzy stawiają na tych, którzy tworzą trend, a nie tylko na niego reagują. Alibaba po restrukturyzacjach i odbudowie reputacji znów jest postrzegana jako lider z wizją. Tymczasem Meituan i JD.com coraz bardziej przypominają firmy defensywne – skupione na przetrwaniu, nie na innowacji.
Rynki finansowe zawsze nagradzają odwagę i kapitał. W epoce AI tylko ci, którzy łączą oba te elementy, utrzymują się na powierzchni.
Cienie chińskiej hossy
Za kulisami imponującego wzrostu kryją się jednak głębsze problemy sektora e-commerce:
- słabnąca konsumpcja po pandemii,
- ostrożność chińskich gospodarstw domowych,
- i coraz ostrzejsze regulacje wobec firm technologicznych.
W takim otoczeniu inwestorzy szukają klarownej przewagi strategicznej. Alibaba zdołała odwrócić negatywną narrację, pokazując siłę i długofalową wizję. JD.com i Meituan – przynajmniej na razie – nie przekonały rynku, że potrafią zrobić to samo.
Chiński rynek wchodzi w fazę bardziej selektywnego wzrostu, w której tylko innowacyjne i kapitałowo silne firmy przyciągną uwagę inwestorów. Alibaba – dzięki energii, technologicznej ofensywie i finansowej przewadze – ponownie jest w centrum uwagi.Ale jeśli hossa potrwa dłużej, trudno uwierzyć, że rynek na zawsze skreśli JD.com i Meituan. Ich historia wciąż się pisze – a w Chinach nawet przegrani potrafią wrócić w wielkim stylu.
Japonia: motoryzacja i przyprawy pod presją
Japoński indeks Nikkei 225 ma za sobą bardzo solidny rok – od 1 stycznia do 22 października wzrósł o ponad 25%. Za ten wynik odpowiada przede wszystkim słabszy jen, który wspiera eksporterów, oraz oczekiwania wobec stymulującej polityki fiskalnej, promowanej przez nową premier Japonii, Sanae Takaichi. Jednak nawet w tak sprzyjającym otoczeniu nie wszystkie firmy potrafiły wykorzystać hossę. W indeksie znalazło się kilka wyraźnych słabeuszy, które mocno odstają od średniej.
Motoryzacja ma pod górę
Słabość branży motoryzacyjnej widać szczególnie w przypadku Hino Motors – spółki z grupy Toyoty, odpowiedzialnej za produkcję ciężarówek. Firma stoi przed trudnym okresem: planuje połączenie z Mitsubishi Motors, powiązanym z niemieckim Daimler Truck, by wspólnie przetrwać presję cyklicznego rynku i rosnącą konkurencję z Chin.
Od 2026 roku Hino ma dostarczać pojazdy pod nową marką Archion, ale na razie inwestorzy nie są zachwyceni. Wyniki rozczarowują, a kurs akcji nie spełnia oczekiwań rynku.
Cła kontra słaby jen
Okazuje się, że słaby jen nie zdołał zrównoważyć negatywnego wpływu ceł na szeroki sektor motoryzacyjny. Efekty widać w notowaniach:
- Nissan i Mitsubishi tracą po ponad 20% od początku roku,
- podczas gdy Toyota może pochwalić się ponad 3% wzrostem w 2025 roku i ponad 20% rok do roku.
To wyraźny sygnał, że nawet najwięksi gracze muszą się mierzyć z coraz większymi napięciami handlowymi i globalnymi kosztami produkcji.
Kikkoman – gdy sos sojowy traci smak dla inwestorów
Nie tylko przemysł motoryzacyjny znalazł się pod presją. Problemy ma także Kikkoman, światowy lider w produkcji przypraw do kuchni azjatyckiej i popularnych sosów sojowych. Akcje spółki spadły w tym roku o 25%, a przyczyny są wielowymiarowe.
Co stoi za spadkiem?
- Spowolnienie tempa wzrostu – inwestorzy obawiają się, że złote czasy ekspansji w Ameryce Północnej i Europie dobiegają końca.
- Presja kosztowa – uruchomienie nowego zakładu w USA zwiększyło koszty stałe, co odbija się na rentowności.
- Słabszy popyt hurtowy – gastronomia azjatycka reaguje na spowolnienie gospodarcze wyjątkowo wrażliwie.
Kikkoman pozostaje solidną, globalną marką, jednak rynek zaczął wyceniać wolniejsze tempo wzrostu i niższą efektywność kapitałową w kolejnych latach.
Ostrożność inwestorów rośnie
Tempo wzrostu zysków Kikkoman do 2027 roku może spaść do około 1% rocznie, wobec wcześniejszych założeń na poziomie 3%. Rentowność kapitału (ROE) również spadnie – z 12% do około 11%. Do tego dochodzi negatywna rekomendacja JP Morgan z maja, która pogłębiła pesymizm wokół spółki.
Dla firmy, która aż 40% zysków generuje w segmencie hurtowym, ewentualne globalne spowolnienie może okazać się szczególnie bolesne. Cały sektor restauracyjny mierzy się z wyższymi kosztami, a konsumenci – z „zmęczeniem inflacją”. Wycena Kikkoman na poziomie 20-krotności zysków netto wciąż nie wydaje się atrakcyjna, co tłumaczy ostrożne podejście inwestorów.
Choć Nikkei 225 pokazuje siłę, pod powierzchnią trwa selekcja spółek. Eksporterzy korzystają ze słabego jena, ale firmy z sektora spożywczego i motoryzacyjnego wchodzą w fazę spowolnienia. W tym kontekście Japonia wciąż pozostaje krajem solidnych, lecz niepozbawionych wyzwań marek.
Podsumowanie dnia: Srebro traci 9% 📉Indeksy, kryptowaluty i metale pod presją
📉US100 traci 1,5%
Czy obecna wyprzedaż oznacza zmierzch spółek kwantowych?
Akcje Howmet Aerospace rosną 10% po wynikach📈Gigant przemysłowy na fali
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.