Niedawno podpisana umowa Unii Europejskiej z Indiami, podobnie jak umowa z Mercosurem, stanowi sfinalizowanie procesu negocjacyjnego trwającego ok. 20 lat. Jednak mimo, że porozumienie jest określane mianem „matki wszystkich umów”, do momentu jego podpisania próżno było szukać wzmianek na ten temat na pierwszych stronach serwisów informacyjnych. Czy entuzjazm decydentów jest uzasadniony? Co zawiera umowa oraz jak wpłynie ona na gospodarkę i rynki finansowe?
Podobnie jak w przypadku umowy z Mercosurem, można podejrzewać, że sfinalizowanie negocjacji niemal z dnia na dzień, po kilkudziesięciu latach, ma związek z kontrproduktywną polityką Donalda Trumpa. Administracja prezydenta rozpoczęła wojny handlowe niemal ze wszystkimi partnerami jednocześnie, co szybko doprowadziło do kaskady umów handlowych mających omijać USA.
Rdzeniem umowy jest zmniejszenie ceł na samochody eksportowane do Indii. Rynek indyjski obwarowany jest ogromnymi cłami na samochody, rzędu ponad 100%. Zgodnie z ustaleniami umowy cła mają zostać zmniejszone najpierw do 40%, a następnie do 10%, przy czym ma obowiązywać kontyngent 200 000 pojazdów. Podobne ustalenia dotyczą pojazdów elektrycznych oraz ich części. Drugim filarem jest zmniejszenie lub eliminacja ceł na chemię przemysłową, kosmetyki, produkty farmaceutyczne oraz wszelkiego rodzaju zaawansowane maszyny, w tym CNC.
Obecnie cła w tych sektorach wynoszą ok. 22% i w perspektywie 5–7 lat mają zostać zredukowane do zera, z pewnymi wyjątkami.
Podobne zwolnienia zostaną uzyskane dla rolnictwa UE. Alkohol oraz produkty regionalne mogą liczyć na redukcje ceł, które w tym sektorze wahają się między 45% a 150%.
Matka wszystkich umów?
Co jednak w zamian otrzymają Indie? Przede wszystkim redukcję ceł po stronie UE obejmą wszelkiego rodzaju produkty tekstylne, owoce morza oraz biżuterię. Cła w tych segmentach rynku wcześniej wahały się między 4% a 26%. Indyjskie firmy będą mogły liczyć również na łatwiejszy dostęp do rynku usług, głównie IT, ale też consultingu, a deregulacji ma podlegać aż 144 pod-sektory.
Rzadko pojawiającą się informacją w oficjalnych komunikatach, a mającą fundamentalne znaczenie, jest również sekcja o „ułatwionej mobilności”. Dla pracowników będących częścią filii indyjskich firm działających już w Europie zostanie wprowadzony szereg daleko idących ułatwień, m.in. możliwość sprowadzenia rodzin oraz ujednolicony system pozwoleń, pozwalający pracownikom z Indii poruszać się po całej wspólnocie przez okres do 3 lat.
Jednocześnie zostanie zniesiony limit studentów z Indii na europejskich uniwersytetach, a absolwentom zostanie przyznane prawo do co najmniej 18 miesięcy pracy na terenie wspólnoty.
Dodatkowo stworzono uproszczoną procedurę przedłużania pobytu, jeśli absolwent znalazł zatrudnienie. Takich ustaleń jest więcej, jednak tendencja oraz zamiar nowych rozwiązań są jednoznaczne.
MC.FR (D1)
Źródło: xStation5
Na pierwszy rzut oka widać, że korzyści po obu stronach nie wydają się symetryczne. Europa otrzyma ulgi celne, na których skorzysta garstka specjalistycznych spółek z Europy Zachodniej, takich jak BMW, Stellantis, Volkswagen, BASF, Siemens czy Infineon. Dużo zyskają też producenci dóbr luksusowych, tacy jak LVMH czy Kering, oraz koncerny spożywcze, takie jak Danone czy Ferrero.
Mieszkańcy Indii będą mogli cieszyć się łatwiejszym dostępem do najlepszych samochodów na świecie, najlepszego jedzenia, najnowocześniejszych leków, chemii i maszyn, a także najskuteczniejszych i najbezpieczniejszych kosmetyków… a w zamian otrzymają możliwość studiowania na najlepszych uniwersytetach świata i pracy w krajach o najwyższym poziomie życia? Umowy podpisywane przez przedstawicieli UE coraz częściej zaczynają przypominać, w najlepszym przypadku, działalność dobroczynną, a nie handel.
Pytania bez odpowiedzi
O ile umowa z Mercosurem dawała Europie dostęp do strategicznego wsadu surowcowego, jednocześnie pozwalając na łatwiejszy eksport specjalności europejskiego przemysłu do Ameryki Łacińskiej, bez istotnych koncesji po stronie Europy, o tyle trudno dopatrzyć się podobnych korzyści w przypadku umowy z Indiami.
Jedyne, co Indie oferują Europie, to siłę roboczą oraz tekstylia. W obu przypadkach ich główną zaletą jest niska cena. Patrząc na ostatnie dane w UE, stopa bezrobocia pozostaje na niskich, blisko rekordowo niskich poziomach.
Należy pamiętać jednocześnie, że mimo spadku stopy bezrobocia wśród młodych w ostatnich latach, to pozostaje ona dalej na wysokim ok. 15%. W tym kontekście, podejmowanie takich inicjatyw dodaje do niepewności, w szczególności przy mocno zmieniającym się rynku pracy w związku między innymi ze sztuczną inteligencją. Warto przypomnieć też, że produktywność pracy w Indiach należy do najniższych na świecie: ponad 20 razy niższa niż w USA oraz 10 razy niższa niż w Japonii czy Europie, a oficjalna stopa bezrobocia raportowana przez Indie jest dziś niższa niż średnia europejska.
Zagrożenie: ekonomiczne czy egzystencjalne
Wątpliwości może budzić również dostęp indyjskich pracowników do infrastruktury, danych i sieci komputerowych w Europie. Jako anegdotę można tu przytoczyć końcówkę 2022 roku. Kiedy straty rosyjskich wojsk pancernych pozbawiły agresora impetu na kluczowych odcinkach frontu, pozornie znikąd pojawiły się dziesiątki nowoczesnych czołgów T‑90. Wielu Europejczyków było tym faktem zaskoczonych, sądząc, że Rosja nie jest w stanie produkować tych maszyn bez zachodnich komponentów, i na pewno nie w takiej skali. I mieli rację. Te konkretne czołgi to maszyny wyeksportowane lata temu do Indii, w tempie ekspresowym odsprzedane Rosji. Sprzedaż, ustalona w tajemnicy na najwyższych szczeblach władzy, była kluczowa przy zdobyciu niesławnego Bachmutu. Indie są jednym z filarów podtrzymujących rosyjską gospodarkę poprzez zakupy ropy, a setki obywateli Indii zostały przechwycone podczas służby w Armii Federacji Rosyjskiej.
Należy zadać sobie pytanie: w przypadku pełnego otwarcia się na współpracę z Indiami, jak długo zajmie, zanim na rosyjskim uzbrojeniu znów masowo zaczną pojawiać się francuskie sensory i optyka? Albo jak długo trzeba będzie czekać na indyjskie auta bliźniaczo podobne do Volkswagena czy BMW. Czy czeka nas powtórka z przypadku Chin mających się “zliberalizować” po dopuszczeniu do światowej organizacji handlu, a skończyły jedynie z nowoczesną technologią i przemysłem nastawionym na walkę z zachodem?
USA wraca do stołu
USA szybko wróciły do negocjacji z Indiami po tym, jak te zbliżyły się do Europy. Administracja prezydenta zakomunikowała podpisanie „umowy”. Komunikatowi towarzyszył entuzjazm i patos, do którego przyzwyczaił Donald Trump. Entuzjazm podziela giełda w Bombaju, gdzie lokalne indeksy wzrosły na te wieści nawet o 5%.
Źródło: Bloomberg
Do głównych ustaleń należy deklaracja, że Indie mają zaprzestać importu rosyjskiej ropy. Powszechnie znany jest fakt, że Indie od początku wojny są jednym z głównych odbiorców rosyjskiego surowca. Według różnych szacunków Rosja dostarcza nawet 40% całej ropy do Indii. Dla Rosji stanowi to natomiast ponad 30% całego eksportu tego surowca.
Trzeba pamiętać, że Indie kupują nie tylko ropę, ale też gaz i węgiel, a nawet materiały rozszczepialne. Szacując przychody roczne z handlu surowcami energetycznymi między Rosją a Indiami na ok. 40 miliardów dolarów, oraz posiłkując się danymi Ministerstwa Finansów Federacji Rosyjskiej (oraz ich opracowań przez ośrodki analityczne) z lat 2022-2024, można doliczyć się ze Indie zakupami ropy finansują w pojedynkę ok. 20-30% całego budżetu “obronnego” Rosji.
Informacje o nowych stawkach ceł są szczególnie istotne nie tylko dla Indii, ale też dla amerykańskich spółek poważnie zaangażowanych na subkontynencie indyjskim:
- Exxon i Chevron - mogące zastąpić rosyjskie dostawy i specjalistów,
- Apple, Microsoft i Cisco - wielu gigantów IT ma ogromne instalacje w Indiach, których produkty eksportuje z powrotem do USA.
- Producenci maszyn i chemii, zwłaszcza dla rolnictwa, tacy jak DuPont czy Deere.
Źródło: AlJazeera
Warto jednak zwrócić uwagę na to, że umowa z USA pozostaje głównie w sferze deklaratywnej, a dotychczasowa polityka rządu Indii nie wskazuje na to, by miały one porzucić dostawy z Rosji. Sam Donald Trump pozostaje zmienny i wyraźnie zmęczony podpisywaniem umów z państwami, które nawet nie próbują ich respektować.
Słoń, a sprawa Polska
Obydwie umowy mogą, jednak nie muszą, okazać się bardzo istotne dla Polski. Umowa między UE a Indiami w obecnym formacie jest wymianą, na której wielu może stracić, aby kilku mogło zyskać. Zależność ta zostaje zachowana bez względu na to, czy patrzymy na całą wspólnotę, poszczególne branże, czy rynki krajowe.
Polska jako całość nie należy do beneficjentów netto tej umowy. Polska należy do grupy krajów, które obecnie posiadają deficyt handlowy z Indiami rzędu ok. 3,5:1. Wynika to z oferty eksportowej słabo dopasowanej do rynku Indii oraz z dużego importu tekstyliów.
Polska nie posiada przemysłu maszynowego mogącego dostarczać w dużych ilościach specjalistyczne produkty, jak np. Niemcy czy Francja. Polska nie ma też marek luksusowych ani rozwiniętego sektora „delikatesów”, który byłby zdolny do znaczącego eksportu.
Źródło: Obserwator Gospodarczy
Również rolnictwo w Polsce pozostaje daleko w tyle za Europą Zachodnią i nie jest zdolne do zdobycia istotnego udziału w rynku indyjskim. Polska ma jedną z najniższych efektywności pracy w rolnictwie w Europie. Mimo że większość kraju pokrywają uprawy rolne, a sama Polska ma jeden z najwyższych udziałów pracowników rolnych w ogólnej sile roboczej, rolnictwo odpowiada jedynie za ok. 3% PKB. Choć i to jest dużą poprawą, bo jeszcze kilka lat temu było to zaledwie 1,6–1,8% i pozostawało daleko w tyle za średnią europejską.
Źródło: Eurostat
Mimo wszystko rolnictwo jest jednym z sektorów, który na tej umowie może potencjalnie najwięcej zyskać. Produktywność pracy w Polsce, mimo dużej poprawy, wciąż pozostaje daleko za Europą, a nie ma w Polsce drugiego sektora, który byłby tak nieefektywny jak rolnictwo. Wiele polskich firm, a w szczególności polscy rolnicy, mogą liczyć, że napływ siły roboczej z Indii pozwoli podtrzymać modele biznesowe oparte na taniej pracy. Jednocześnie w Polsce rozwiązanie to ma znacznie więcej sensu biznesowego niż w Europie Zachodniej, z uwagi na mniejszą różnicę w produktywności pracowników. Fenomen ten tłumaczy, dlaczego próżno było doszukiwać się protestów rolników przeciw umowie, tak jak można było to obserwować w przypadku umowy „Mercosur”.
Mogą jednak nasuwać się pytania o resztę społeczeństwa. Rynek pracy już doznał znacznego schłodzenia względem okresu pandemicznego, brakuje miejsc na uniwersytetach, a rynek nieruchomości lata temu utracił jakiekolwiek fundamentalne uzasadnienie obecnych poziomów cen. Poświęcanie poziomu życia większości Polaków, w szczególności młodych ludzi, aby utrzymać na rynku przedsiębiorstwa, których model biznesowy stracił rację bytu 10–20 lat temu, jest równie krótkowzroczne, jeśli nie bardziej, jak postawa niemieckich i francuskich firm poświęcających bezpieczeństwo i integralność wspólnoty dla kilku kwartałów lepszych wyników.
RPP stawia na ostrożność: Stopy bez zmian w oczekiwaniu na marzec
Poranna odprawa - RBA podnosi stopy procentowe (03.02.2026)
Kolejne zamkniecie rzadu: Co może oznaczać dla rynku?
🟡Pogrom metali szlachetnych LIVE 07:50
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.