Metale szlachetne od zawsze uchodziły za bezpieczne przystanie, jednak ostatnie monstrualne wzrosty sprawiły, że złoto i srebro stały się jednymi z najbardziej ryzykownych aktywów. Masowa likwidacja pozycji na koniec stycznia doprowadziła do jednych z największych spadków w historii tych kruszców. Instrumenty, które z założenia powinny cechować się stabilnością, okazały się najbardziej zmienne, co wynikało z ekstremalnego przegrzania rynku. Czy to zapowiedź powrotu do normalności, czy jedynie dłuższy przystanek przed kolejnymi szczytami?
Trudno wskazać jedną przyczynę gwałtownej wyprzedaży. W piątek, 30 stycznia, srebro odnotowało prawdopodobnie największy dzienny spadek w historii, tracąc 26%, choć w krytycznym momencie przecena sięgała nawet 30%. Obecnie korekta od historycznego szczytu wynosi niemal 40%. W przypadku złota spadki były nieco łagodniejsze – w miniony piątek cofnięcie cen wyniosło niespełna 10%, jednak dziś wyprzedaż jest kontynuowana na obu rynkach.
Ekstremalne przegrzanie zmusiło giełdę COMEX (należącą do grupy CME) do kilkukrotnego podnoszenia depozytów zabezpieczających. Ostatecznie system stałego, nominalnego zabezpieczenia zastąpiono procentowym. Po piątkowej sesji giełda jeszcze bardziej wyśrubowała wymogi, co zmusiło część inwestorów do zamknięcia pozycji z braku gotówki na ich utrzymanie. Moment na ucieczkę z rynku był dogodny: koniec miesiąca zbiegł się z rozliczaniem kontraktów terminowych i realizacją sporych dostaw fizycznych.
Istotną rolę odegrały też czynniki polityczne. Wyeliminowanie jednego z elementów niepewności sprzyjało realizacji zysków. Donald Trump wskazał Kevina Warsha, byłego członka Fed, na nowego szefa banku centralnego. Choć nie wiadomo jeszcze, jaką politykę przyjmie Warsh, rynek przestał spekulować o następcy Powella. Sama nominacja nie zbiłaby wartości srebra o 1/3, ale stała się zapalnikiem potężnej fali wyprzedaży.
Dodatkowo, brak bezpośredniego ataku USA na Iran osłabił popyt na bezpieczne aktywa, mimo że ryzyko w regionie wciąż pozostaje wysokie ze względu na obecność amerykańskich sił. Rynku nie przestraszył nawet kolejny „government shutdown” – brak porozumienia Republikanów i Demokratów w sprawie finansowania rządu nie wywołuje już tak silnych emocji jak poprzednio.
Rynek metali szlachetnych potrzebuje teraz czasu, aby wyznaczyć nowy punkt równowagi. Uwaga inwestorów prawdopodobnie przesunie się teraz w stronę dolara amerykańskiego oraz jena japońskiego w kontekście wciąż narastającego ryzyka związanego z globalnym zadłużeniem.
Na godzinę 10:00 za dolara płacimy 3,5520 zł, za euro 4,2097 zł, za franka 4,5866 zł, za funta 4,8625 zł.
Michał Stajniak, CFA
Wicedyrektor Działu Analiz XTB
michal.stajniak@xtb.pl
PULS GPW: Metale ciągną giełdę w dół
⚠️Złoto ogranicza spadki
Kalendarz ekonomiczny: Dane PMI dla przemysłu w centrum uwagi, wyniki Palantir w tle💡
🟡Pogrom metali szlachetnych LIVE 07:50
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.