Bank Japonii nie wysłał bardzo jastrzębiego komunikatu po swojej ostatniej decyzji w trakcie piątkowej sesji, nawet pomimo ogromnej deprecjacji jena w ostatnich tygodniach. Słabość japońskiej waluty stała się dużym problemem dla obecnych władz, w szczególności w okresie ekstremalnego wzrostu rentowności, który można wiązać z planami ekspansywnej polityki fiskalnej. Już wcześniej dyskutowano na temat skoordynowanego działania pomiędzy USA oraz Japonią, które miałoby na celu zatrzymanie wyprzedaży jena. Patrząc na działania amerykańskiego Fed-u, duża interwencja może w końcu stać się faktem.
Choć Bank Japonii ma w tym roku dalej podnosić stopy procentowe, patrząc na spore ryzyko inflacji, to działania amerykańskiego Fed-u – a konkretnie oddziału w Nowym Jorku – wpłynęły najmocniej na jena. W piątek Fed z Nowego Jorku wysłał zapytania do dealerów walutowych o kursy pary USDJPY. Tzw. „rate-check” polega na tym, że Fed z Nowego Jorku, jako agent Amerykańskiego Departamentu Skarbu (US Treasury), obdzwonił dealerów walutowych z zapytaniem o kwotowania USDJPY. Najprawdopodobniej polegało to na tym, że NY Fed pytał: „po ile sprzedacie mi USDJPY za taką i taką kwotę?”. Rate-check może być wstępem do wspólnej interwencji na jenie, pierwszej od 2011 roku (kiedy to nastąpiło trzęsienie ziemi w Japonii). Oczywiście warto pamiętać, że interwencje w przeszłości i tak nie doprowadziły do trwałego umocnienia się jena, jednak obserwowaliśmy okresy, w których waluta ta zyskiwała na wartości.
Do tej pory zabezpieczanie się na jenie było dosyć tanie, ale ceny opcji ekstremalnie podrożały, a spekulanci utrzymują bardzo dużą liczbę krótkich pozycji na kontraktach terminowych na japońską walutę. Jeśli doszłoby do zakupu jena przez japońskie Ministerstwo Finansów i jednoczesnej sprzedaży USDJPY przez NY Fed, skala ruchów może być faktycznie spora. Oczekuje się również, że Bank Japonii będzie zmuszony do szybszych podwyżek stóp procentowych, dlatego możemy doświadczyć kolejnego „odwijania” transakcji typu carry trade. Powrót gotówki do Japonii może doprowadzić do wzrostu rentowności w USA, ale jednocześnie powinien uspokoić sytuację w samej Japonii. Potencjalnie mówi się o spadku pary USDJPY przynajmniej do poziomu 150, ale teoretycznie istnieje szansa na głębszy spadek, nawet do poziomu 140.
Co to oznacza dla Polski? Złoty pozostaje mocny i może w dalszym ciągu zyskiwać względem amerykańskiego dolara. Naruszenie poziomu 3,55 oznacza, że USDPLN jest najniżej od 2018 roku. Niski kurs dolara oznacza dalszy spadek kosztów paliw, co może przełożyć się na spadek inflacji i przyspieszyć obniżki stóp procentowych w Polsce. Handel na linii USA–Polska nie powinien mocno ucierpieć, ale potencjalne umocnienie euro i złotego na szerokim rynku może wzmocnić chęć wymiany handlowej w samej Europie.
USDJPY spada w tym momencie o ponad 3% w porównaniu do piątkowych szczytów. Z kolei EURUSD notowany był blisko poziomu 1,19 – najwyżej od września 2025 roku. Faktyczna interwencja mogłaby doprowadzić do dalszej słabości dolara z perspektywą wzrostu pary nawet do 1,20. Oczywiście należy pamiętać, że w najbliższą środę poznamy decyzję Fed. Potencjalnie może być ona uznana za lekko jastrzębią, biorąc pod uwagę dane oraz zamieszanie związane z niezależnością banku centralnego.
Przed godziną 11:00 za dolara płacimy 3,5482 zł, za euro 4,2102 zł, za franka 4,5750 zł, za funta 4,8524 zł.
Michał Stajniak, CFA
Wicedyrektor Działu Analiz XTB
michal.stajniak@xtb.pl
Złoto rośnie ponad 2% i zbliża się do 5100 USD na fali słabego dolara📈
PULS GPW: WIG20 stabilnie na początku tygodnia, sprzedaż rośnie
Poranna odprawa: Złota wybija historyczną barierę 5000 USD; NATGAS z kolejnym gwałtownym wybiciem🚨
🛢️Czy Trump zaatakuje Iran? LIVE 07:50
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.