Amerykańska gospodarka zaczyna wyraźniej tracić tempo. Nie jest to jeszcze obraz gwałtownego spowolnienia ani tym bardziej recesji, ale kolejne publikacje pokazują, że szczyt dynamiki został prawdopodobnie osiągnięty. W lipcu liczba wolnych miejsc pracy wzrosła do 7,27 mln. Jednocześnie w sierpniu przemysł utrzymał ekspansję, lecz indeks ISM spadł z 55,6 do 54,6 pkt, a słabsze dane dotyczące zatrudnienia i części nowych zamówień wskazują na stopniowe wygaszanie aktywności.
Obraz gospodarki staje się więc coraz bardziej interesujący z punktu widzenia Rezerwy Federalnej. Firmy nadal zatrudniają, zwolnienia pozostają niskie, a przemysł wciąż rośnie, ale tempo poprawy wyraźnie słabnie. To dokładnie ten rodzaj normalizacji, który w innych warunkach zwiększałby przestrzeń do obniżek stóp procentowych. Tym razem sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, ponieważ inflacja pozostaje zbyt wysoka, a Kevin Warsh podczas ubiegłotygodniowego sympozjum w Jackson Hole jasno wskazał, że stabilność cen jest obecnie najważniejszym problemem dla Fedu.
Warsh podkreślił, że gospodarka pozostaje odporna, a obecne warunki finansowe nie są wystarczająco restrykcyjne. Jednocześnie zaznaczył, że postęp w ograniczaniu inflacji jest zbyt wolny, aby Fed mógł uznać walkę z presją cenową za zakończoną. Jeżeli inflacja nie będzie zmierzać do celu w sposób wyraźny i wystarczająco szybki, bank centralny będzie miał jeszcze „pracę do wykonania” jak to ujął szef Rezerwy Federalnej. Rynek odebrał te słowa jako wyraźnie jastrzębi sygnał, zwiększając oczekiwania na podwyżkę stóp we wrześniu.
Dzisiejsze dane z rynku pracy i przemysłu komplikują ten obraz, ale go nie zmieniają. Słabsze zatrudnienie jest dla Fedu sygnałem, że wysokie stopy procentowe zaczynają stopniowo ograniczać aktywność gospodarczą. Nie ma jednak jeszcze dowodu, że ograniczenie popytu jest wystarczająco silne, aby trwale sprowadzić inflację w kierunku 2 proc. Co więcej, wzrost liczby wolnych miejsc pracy przy jednoczesnym spadku zatrudnienia pokazuje przede wszystkim ostrożność przedsiębiorstw, a nie gwałtowne załamanie popytu na pracowników. Zwolnienia również pozostają na niskim poziomie.
Podobnie wygląda sytuacja w przemyśle. ISM na poziomie 54,6 pkt wciąż oznacza ekspansję, a nie kurczenie się sektora. Spadek względem lipca pokazuje jednak, że dynamika słabnie. Nowe zamówienia nadal rosną, ale część wskaźników wyprzedzających zaczyna wskazywać na mniejszą siłę przyszłej aktywności. Dla Fedu jest to argument za obserwowaniem gospodarki z większą uwagą, ale jeszcze nie za zmianą kursu polityki pieniężnej.
Dlatego najbliższe tygodnie będą dla rynku przede wszystkim grą o inflację. Jeżeli dalsze schładzanie rynku pracy przełoży się na niższą presję płacową, słabszy popyt i w konsekwencji wyraźniejsze spowolnienie wzrostu cen, argument za obniżką stóp zacznie szybko zyskiwać na znaczeniu. Jeżeli natomiast gospodarka będzie jedynie stopniowo zwalniać, podczas gdy inflacja pozostanie uporczywa, Warsh będzie miał mocne podstawy, aby utrzymywać restrykcyjną politykę pieniężną.
To właśnie odróżnia obecną sytuację od klasycznego scenariusza, w którym słabsze dane gospodarcze automatycznie prowadzą do wzrostu oczekiwań na cięcia stóp. Fed nie może ignorować inflacji tylko dlatego, że rynek pracy zaczyna hamować. Dopóki ceny nie pokażą trwałego powrotu w kierunku celu, bank centralny będzie musiał zachować ostrożność.
Dla rynków finansowych oznacza to, że słabsze dane makro nie są obecnie jednoznacznie pozytywne. Mogą zwiększać oczekiwania na obniżki stóp, ale jednocześnie mogą sygnalizować pogorszenie perspektyw wzrostu gospodarczego. Kluczowe będzie tempo tego spowolnienia. Łagodne schłodzenie przy jednoczesnym spadku inflacji byłoby dla rynku niemal idealnym scenariuszem. Głębsze spowolnienie bez wyraźnego wygasania presji cenowej oznaczałoby znacznie trudniejsze zadanie dla Fedu.
Na razie amerykańska gospodarka nie daje powodów do alarmu. Daje natomiast coraz więcej sygnałów, że okres wyjątkowo wysokiej aktywności gospodarczej zaczyna się kończyć. Dla inwestorów najważniejsze będzie teraz to, czy wraz ze spowolnieniem wzrostu przyjdzie również wyraźniejsze schłodzenie inflacji. Kevin Warsh podczas Jackson Hole postawił sprawę jasno: dla Fedu to właśnie ceny, a nie oczekiwania Wall Street dotyczące obniżek stóp, pozostają najważniejsze. I dopóki inflacja nie pokaże przekonującej poprawy, samo hamowanie gospodarki może nie wystarczyć, aby Fed zmienił kurs.
Źródło: xStation5
Źródło: xStation5
US Open: Wall Street rozpoczyna wrzesień pod presją. Ropa ponownie w centrum uwagi
Komentarz giełdowy: Wyprzedaż obligacji dobra dla akcji?
PILNE: ISM Przemysłowy poniżej oczekiwań, ceny w górę 🔥
Anthropic widzi rynek wart 30 bilionów dolarów. Gdzie?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.