Najnowsze wydarzenia na rynkach finansowych pokazują, że bieżąca cena ropy zaczyna gwałtownie spadać. Inwestorzy z całego świata z nadzieją reagują na doniesienia o możliwym, rychłym otwarciu strategicznej Cieśniny Ormuz. Szansą na stabilizację sytuacji geopolitycznej i surowcowej stają się zakulisowe negocjacje Stanów Zjednoczonych z Iranem.
Jak mocno spada dzisiejsza cena ropy?
Poniedziałek, 25 maja, na rynkach finansowych rozpoczął się od wyraźnego spadku cen ropy, potężnego otwarcia na kontraktach terminowych na Wall Street i wzrostu na rynku metali szlachetnych. Sytuacja ta ma miejsce w dniu wolnym w USA ze względu na obchody Dnia Pamięci. Przez cały weekend sugerowano, że osiągnięcie porozumienia USA z Iranem jest bardzo bliskie, choć sam Trump przyznał, że prawdopodobnie może to potrwać jeszcze kilka dni. Pomimo tego, że realnie nie zmieniło się nic, to jednak rynek ponownie żyje nadzieją i wyraźnie reaguje na potencjał otwarcia Cieśniny Ormuz.
Ropa Brent traci niemal 5% i notuje poziomy bliskie 95 USD za baryłkę, natomiast ropa WTI traci nieco więcej i handlowana jest przy 91 USD za baryłkę. Z drugiej strony mamy 1% skoku cen złota do 4550 USD, a srebro zyskuje aż 2,5% i notowane jest powyżej 77 USD za uncję. Kontrakty na S&P 500 sięgają kolejnych absolutnych historycznych szczytów, niemal przy 7559 punktach, zyskując niemal 1% przed otwarciem europejskich parkietów.
Ropa naftowa traci ok. 5% na starcie ostatniego tygodnia mają i notują najniższe poziomy od ponad miesiąca. Wydaje się jednak, że nawet przy sporym optymiźmie, krótkoterminowe dno może znajdować się przy 85 USD za baryłkę, a przy wielkim powrocie podaży w okolicach 75-80 USD za baryłkę. Źródło: xStation5
Co naprawdę zawiera nowe porozumienie USA?
Zarys techniczny potencjalnego porozumienia, który przedostał się do mediów, wcale nie oznacza trwałego pokoju, a jedynie tymczasowe zamrożenie kryzysu. Omawiany projekt zakłada 60-dniowe przedłużenie dotychczasowego, kruchego zawieszenia broni. W tym okresie Cieśnina Ormuz miałaby zostać warunkowo otwarta dla komercyjnego ruchu tankowców, a Iran otrzymałby tymczasowe pozwolenie na sprzedaż własnej ropy naftowej.
W zamian za ten krok, Teheran zgodził się „co do zasady” na utylizację swoich zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Diabeł tkwi jednak w szczegółach: precyzyjny harmonogram tego procesu oraz ostateczne moratorium na dalsze wzbogacanie mają zostać odłożone na później i wynegocjowane dopiero w nieokreślonej przyszłości. Projekt umowy zakłada również wygaszenie równoległego konfliktu między Izraelem a Hezbollahem w Libanie, który rozpętał się około trzech miesięcy temu po połączonym uderzeniu sił USA i Izraela na Teheran.
Mimo że amerykański Sekretarz Stanu Marco Rubio publicznie deklaruje, iż jest „bardzo pewny” wypracowania dobrego kompromisu , wewnętrzne napięcia polityczne po obu stronach barykady mogą w każdej chwili wysadzić te rozmowy w powietrze:
- Spór o zamrożone miliardy: Iran twardo domaga się natychmiastowego odmrożenia swoich aktywów finansowych. Tymczasem przedstawiciele administracji Donalda Trumpa jasno zakomunikowali reporterom, że obecny kształt porozumienia absolutnie nie przewiduje uwolnienia tych środków. Irańska agencja Tasnim już teraz ostrzega, że z tego powodu cały szkic umowy może szybko trafić do kosza.
- Brak kluczowych restrykcji: Wypracowywane ramy nie nakładają na Iran bezpośredniego zakazu rozwijania arsenału rakietowego ani permanentnego zakazu wzbogacania uranu, czyli dwóch najważniejszych, pierwotnych celów Trumpa. Wywołuje to wściekłość amerykańskich jastrzębi. Szef Komisji Sił Zbrojnych Senatu, Roger Wicker, otwarcie nazwał nowe zawieszenie broni „katastrofą”, która marnuje wszystkie dotychczasowe osiągnięcia militarne operacji Epic Fury. Jednocześnie warto wskazać na to, że Trump na każdym kroku podkreśla, ze Iran nigdy nie będzie miał broni nuklearnej.
- Presja ze strony Izraela: Premier Benjamin Netanyahu w osobistej rozmowie z Trumpem przypomniał, że jakiekolwiek porozumienie końcowe musi bezwzględnie i całkowicie eliminować irańskie zagrożenie nuklearne.
Dlaczego powrót ropy potrwa miesiące?
Nawet jeśli założyć skrajnie optymistyczny scenariusz, w którym dokumenty zostaną podpisane w ciągu najbliższych kilku dni , fizyczna odbudowa zerwanych łańcuchów dostaw to kwestia wielu miesięcy, jeśli nie lat. Rynki terminowe reagują błyskawicznie, ale fizyczna infrastruktura rządzi się zupełnie innymi prawami.
Konflikt zbrojny doprowadził do zablokowania przepływu około 14 milionów baryłek ropy dziennie. Cieśnina Ormuz obsługiwała blisko 20% globalnej podaży ropy i paliw oraz 20% transportu skroplonego gazu ziemnego (LNG). Choć Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie maksymalnie zwiększyły przepustowość rurociągów omijających cieśninę, to alternatywne trasy nie były w stanie zrekompensować gigantycznej luki podażowej. Dotychczas w wyniku wojny zakłócony został przepływ ponad miliarda baryłek surowca.
Najbardziej wymowna pozostaje prognoza dyrektora generalnego państwowego koncernu Adnoc ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według jego szacunków, nawet w przypadku natychmiastowego zakończenia działań wojennych, przywrócenie wolumenów do zaledwie 80% poziomu sprzed wybuchu wojny zajmie co najmniej 4 miesiące. Pełne, przedwojenne moce przesyłowe powrócą najwcześniej w pierwszej lub drugiej połowie 2027 roku. Warto też jednak pamiętać, że w latach 90 powrót produkcji w OPEC był szybki, a spadek cen jeszcze szybszy.
Produkcja ropy w OPEC spadła do poziomów nienotowanych od 1990 roku. Wtedy powrót produkcji był bardzo szybki i zapoczątkował etap stałego zwiększania wydobycia roy w kartelu do końca dekady. Źródło: Bloomberg Finance LP
Czy ropa Brent pożegna sto dolarów?
Obecna ucieczka kapitału od kontraktów na ropę naftową może okazać się przedwczesna. Jeśli w najbliższych dniach nie pojawią się twarde dowody na to, że optymizm ze strony USA miał solidne podstawy, cena ropy Brent z łatwością powróci powyżej bariery 100 USD za baryłkę.
Głównym problemem strukturalnym rynków pozostaje drastyczne wyczyszczenie globalnych rezerw. Państwa konsumenckie, ratując swoje gospodarki przed paraliżem, drenowały zapasy w rekordowym tempie. Tylko w marcu i kwietniu zapasy te skurczyły się o kolejne setki milionów baryłek. Świat stoi teraz przed koniecznością ponownego napełnienia pustych zbiorników.
Pod warunkiem, że ruch statków realnie ruszy w czerwcu, Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) prognozuje średnią cenę ropy Brent na poziomie 89 USD za baryłkę pod koniec tego roku oraz 79 USD w 2027 roku. Jednak niezależni ekonomiści, jak Hamad Hussain z Capital Economics, tonują nastroje, wskazując, że realna poprawa bilansu popytu i podaży nastąpi dopiero później w 2027 roku, co utrzyma ceny surowca na podwyższonym poziomie przez dłuższą część nadchodzących kilkunastu miesięcy.
Ceny ropy naftowej zaczynają poruszać się w kierunku wyznaczonym przez sytuację z 1990 oraz 2022 roku. Niemniej, jak pokazuje historia, dalsze losy ropy naftowej mogą być wyboiste jeszcze przez wiele miesięcy. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB
Dla ostatecznego konsumenta kluczowy jest jeszcze jeden czynnik: ceny na stacjach benzynowych mogą spadać znacznie wolniej niż giełdowe notowania ropy. Dopóki nie dojdzie do pojawienia się tańszej ropy w rafineriach, nie spadną ceny frachtu, ceny na stacjach pozostaną wysokie. Warto wspomnieć o tym, że kraje produkcyjne będą potrzebowały podwyższonych cen względem realiów rynkowych, aby doprowadzić do odbudowy infrastruktury oraz kanałów przesyłowych.
Obecna krzywa terminowa niemal zbiega się z tym, co pokazywała miesiąc wcześniej. Z drugiej strony tydzień temu znajdowała się o kilkanaście czy kilka dolarów wyżej. Normalizacja na spreadach kalendarzowych jest już całkiem spora i rynek wydaje się być w trybie zbilansowania na kwiecień 2027 roku, kiedy to ropa miałaby być notowana po 80 USD za baryłkę. Źródło: Bloomberg Finance LP
💯Podsumowanidnia - Wall Street blisko rekordów przed długim weekendem
🔴Nowa era w Rezerwie Federalnej: Kevin Warsh przejmuje stery. US30 powyżej 50 tysięcy!
Czy Waller prezentuje stanowisko Warsha? Brak zmian w stopach, ale z redukcją bilansu?
Czy Białoruś dołączy do wojny?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.