Honda i Nissan po fiasku rozmów o połączeniu biznesów wracają do współpracy, ale tym razem znacznie bardziej pragmatycznie. Obie firmy chcą wspólnie rozwijać rozwiązania dla kolejnej generacji samochodów, które mają pojawić się od 2029 r. Z punktu widzenia rynku najważniejsze nie jest jednak samo oprogramowanie, lecz opłacalność całego przedsięwzięcia. Zamiast ponosić wysokie koszty rozwoju osobno, Honda i Nissan będą mogły podzielić część wydatków, wykorzystać wspólne rozwiązania w większej liczbie samochodów i ograniczyć dublowanie prac. Przy rosnących kosztach rozwoju nowych technologii każda dodatkowa jednostka produkowana na wspólnej bazie zwiększa potencjalną skalę i poprawia ekonomikę projektu.
Dla Nissana może to być szczególnie istotne. Spółka znajduje się w trakcie głębokiej restrukturyzacji i szuka sposobów na poprawę rentowności, dlatego możliwość rozłożenia kosztów rozwoju na większą skalę może bezpośrednio wspierać jej wyniki finansowe. Honda z kolei otrzymuje możliwość wykorzystania własnych zasobów badawczo rozwojowych bardziej efektywnie, bez konieczności ponoszenia pełnego kosztu samodzielnego budowania całej technologii. Jeżeli do współpracy dołączy Mitsubishi Motors, skala będzie jeszcze większa, a wspólne rozwiązania mogłyby trafić do milionów samochodów. Wtedy korzyść finansowa nie ograniczałaby się do jednorazowych oszczędności, ale mogłaby przełożyć się na niższy koszt rozwoju każdego kolejnego modelu, większą siłę negocjacyjną wobec dostawców i szybsze rozłożenie nakładów na większą bazę sprzedażową.
Co ważne, obie firmy nie muszą przy tym rezygnować ze swojej niezależności ani zróżnicowania produktów. Wspólny fundament pozwala ograniczyć koszty tam, gdzie klient nie musi widzieć różnicy, a jednocześnie pozostawia obu markom przestrzeń do konkurowania designem, osiągami, wyposażeniem czy własnymi funkcjami. To znacznie bardziej elastyczny model niż niedoszła fuzja, a jednocześnie może przynieść część jej najważniejszej korzyści, czyli efekt skali.
Rynek powinien więc patrzeć na tę umowę nie tylko przez pryzmat technologii, ale przede wszystkim przez potencjalną poprawę efektywności kapitałowej obu producentów. Jeżeli wspólna platforma pozwoli ograniczyć miliardowe nakłady, skrócić cykle rozwoju i jednocześnie zwiększyć liczbę samochodów wykorzystujących te same rozwiązania, Honda i Nissan mogą z czasem uzyskać wyższą rentowność bez konieczności proporcjonalnego zwiększania wydatków na rozwój. To szczególnie ważne w momencie, gdy japońscy producenci muszą jednocześnie inwestować w elektryfikację, oprogramowanie i nowe technologie, a ich chińscy konkurenci coraz mocniej naciskają ceną i tempem wprowadzania nowych modeli.
W tym sensie jest to mały krok w porównaniu z niedoszłą fuzją, ale potencjalnie bardzo ważny z punktu widzenia wyników finansowych. Honda i Nissan nie muszą stać się jedną firmą, żeby zacząć zachowywać się jak większa organizacja tam, gdzie skala ma największe znaczenie. Jeżeli współpraca zostanie rozszerzona na kolejne obszary, a do projektu dołączy Mitsubishi, może powstać grupa producentów zdolna dzielić coraz większą część kosztów rozwoju, zachowując jednocześnie odrębne marki i modele.
Źródło: xStation5
Puls GPW: Koniec wakacji w dobrym stylu. WIG20 ponownie przebija 4000 pkt
Akcje Strabag na szczytach po raporcie 📈 Co pokazał infrastrukturalny gigant?
Spółki, na które warto zwrócić uwagę w nadchodzącym tygodniu na GPW (31 sierpnia –4 września)
US Open: Wall Street rośnie przed przemówieniem szefa Fed w Jackson Hole 🚩 Traci Marvell Technology i PayPal
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.