Ostatnia sesja poprzedniego tygodnia pozwoliła wymazać dużą część spadków, jakie rynek poniósł na fali turbulentnego sezonu wyników. Czy to oznacza, że fala wyprzedaży z ostatnich dni była na wyrost? Nic bardziej mylnego. Co więcej, rozczarowujące wyniki niektórych gigantów sektora technologicznego nie są ani jedynym, ani najpoważniejszym zagrożeniem dla wycen.
Nawet jeśli sektor technologiczny jest bańką, to wciąż nie największą. Tą drugą bańką, której nikt nie widzi, są (głównie) amerykańskie banki. Wskaźniki wyceny dla spółek z tego segmentu są obecnie ok. 2–3 odchylenia standardowe powyżej swojej średniej od 2021, mimo że oczekiwany wzrost EPS jest przeciętny lub poniżej średniej. Niezrealizowane stratne pozycje pozostają na maksimach wszech czasów, nieruchomości komercyjne, w których utopiono setki miliardów dolarów, nie wydają się dawać żadnych oznak poprawy koniunktury, a niespłacalność kredytów konsumenckich utrzymuje się w ostatnich kwartałach ok. 30% powyżej średniej z lat 2014–2020.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja małych spółek z USA, skoncentrowanych w indeksie Russell. Sam Russell miał jeden z najlepszych początków roku w historii, jednak nie oddaje to rzeczywistej kondycji jego elementów składowych. Liczba spółek „zombie”, czyli takich, które nie wygenerowały wystarczającego zysku operacyjnego, by pokryć odsetki od zadłużenia, ponownie wzrosła aż do 500 (dla przypomnienia: indeks to 2000 spółek). Jest to poziom najwyższy od 2021 roku. Same wydatki na odsetki w indeksie są najwyższe od co najmniej 10 lat, a spadające stopy procentowe nie wydają się pomocne w obniżaniu kosztów finansowania.
Najbardziej ponury obraz rysuje się jednak na rynku pracy. Decydenci w USA starają się zachowywać dobrą minę do złej gry, jednak dane mówią głośniej niż słowa. Wielu komentatorów opiera swoją narrację o rzekomej sile rynku pracy na stopie bezrobocia, która pozostaje „niska”. Czy tak jest naprawdę?
Stopa bezrobocia w USA wynosi obecnie 4,4%. To nie jest niska stopa, tylko najwyższa od 10 lat (nie uwzględniając okresu po pandemii), i jest to ujęcie optymistyczne. BLS używa jako oficjalnej stopy tzw. agregatu bezrobocia „U-3”. Po uwzględnieniu pracowników zmuszonych do pracy tymczasowej/dorywczej oraz „zniechęconych” stopa ta wynosi 8,4% (najwyżej od 2017 roku), a bezrobocie wśród młodych to już 10,4% (najwięcej od 10 lat). To wszystko przy stopie udziału w sile roboczej na poziomie 62%. Nie licząc roku 2015 oraz perturbacji rynku w następstwie pandemii COVID, USA nie widziały takich wyników od końca lat 70. Raport ADP pokazuje spadek zatrudnienia w 8 z ostatnich 24 miesięcy, a wzrosty są zauważalnie poniżej długoterminowych średnich. Dane JOLTS pokazują uporczywy trend spadkowy, który nie ustępuje od 2022 roku, i obecnie są one już niemal najniżej od 2017 roku. Zwolnienia według raportu Challengera również biją rekordy i w 2025 roku osiągnęły poziom niewidziany od roku 2020 i 2008. Natomiast wskaźnik koniunktury „LEI” Conference Board osiągnął poziom najniższy od 2008 roku.
Stan „niskich zwolnień i niskiego zatrudnienia”, na który wskazują decydenci FEDu, nie jest stanem, który powinien kogokolwiek uspokajać. Analogiczną sytuację można było obserwować w 2001 oraz 2008 roku, na kilka tygodni, zanim skala problemów w gospodarce została w pełni zrozumiana. Na te zagrożenia wskazuje m.in. przedstawiciel Fedu, Christopher Waller.
W tym samym czasie Kevin Hassett zapowiada dalsze pogarszanie się odczytów z rynku pracy na fali „zmian demograficznych” i twierdzi, że „nie są one powodem do paniki”. Pytaniem nie jest to, czy obserwacje Wallera są trafne. Prawdziwe pytanie brzmi: czy Fed ma obecnie nie tylko wolę, ale też narzędzia do przeciwdziałania pełzającemu kataklizmowi na rynku pracy?
Kamil Szczepański
Młodszy Analityk Rynków Finansowych XTB
Podsumowanie dnia - Indeksy wracają do wzrostów, ropa czeka na rozwój sytuacji
Coinbase i MicroStrategy szybują: Trump rzuca wyzwanie bankom
Iran: Przegląd sytuacji i prognozy
US OPEN: Wall Street korzysta na danych i poprawie nastrojów
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.