Wall Street otworzyła się dziś punktualnie o 15:30 czasu polskiego. Handel rozpoczął się na wszystkich głównych indeksach i tysiącach amerykańskich spółek. Jest jednak jeden wyjątek. Ponad godzinę po starcie sesji inwestorzy nadal czekają na pierwszą transakcję na akcjach SpaceX.
Nie oznacza to awarii ani problemów technicznych. Wręcz przeciwnie. Tak długie oczekiwanie jest najlepszym dowodem skali zainteresowania jednym z najbardziej wyczekiwanych debiutów giełdowych ostatnich lat. Giełda wciąż próbuje ustalić kurs otwarcia, który zrównoważy ogromny popyt i ograniczoną podaż akcji. System cały czas paruje napływające zlecenia, a rynek szuka ceny, przy której handel będzie mógł zostać uruchomiony.
Już sam ten fakt pokazuje, że mamy do czynienia z wydarzeniem wyjątkowym.
Według wskazań z fixingu kurs oscyluje obecnie w rejonie 165–170 dolarów wobec ceny emisyjnej wynoszącej 135 dolarów. Oznaczałoby to wzrost o około 30 procent jeszcze przed wykonaniem pierwszej transakcji. Co więcej, na części rynków przed debiutem oraz na niektórych platformach inwestycyjnych wyceny przekraczały nawet 200 dolarów za akcję, sugerując premię sięgającą ponad 50 procent względem ceny IPO.
To nie jest zwykły debiut. To pokaz siły marki SpaceX oraz kolejny dowód na to, że efekt Elona Muska pozostaje jednym z najpotężniejszych zjawisk na współczesnych rynkach finansowych.
Niewielu przedsiębiorców potrafi przyciągać kapitał, uwagę mediów i wyobraźnię inwestorów równie skutecznie jak Musk. W przypadku SpaceX inwestorzy nie kupują wyłącznie firmy rakietowej. Kupują wizję przyszłości. Kupują globalny internet satelitarny. Kupują rozwój sztucznej inteligencji wymagającej coraz większej infrastruktury komunikacyjnej. Kupują przyszłe misje kosmiczne, nowe technologie transportowe i marzenie o podboju Marsa.
I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część całej historii.
Nie ma większych wątpliwości, że SpaceX jest obecnie hegemonem światowego sektora kosmicznego. Firma zdominowała rynek komercyjnych wyniesień satelitów, stworzyła największą prywatną sieć satelitarną na świecie i wypracowała przewagę technologiczną, której konkurencja wciąż nie potrafi skutecznie podważyć. Sukcesy Falcona, rozwój Starlinka oraz postępy programu Starship sprawiają, że SpaceX stał się symbolem amerykańskiej innowacyjności i technologicznych ambicji XXI wieku.
Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że obecna wycena zaczyna coraz bardziej wyprzedzać fundamenty.
Nie oznacza to, że spółka jest przewartościowana w klasycznym rozumieniu tego słowa. Problem polega raczej na tym, że inwestorzy płacą dziś za przyszłość, która dopiero ma nadejść.
Rynek internetu satelitarnego może być wart setki miliardów dolarów. Rynek usług kosmicznych może być wart setki miliardów dolarów. Rozwój sztucznej inteligencji może stworzyć zupełnie nowe źródła przychodów związane z komunikacją, przesyłem danych oraz infrastrukturą orbitalną. Wszystko to jest możliwe.
Ale większość tych scenariuszy znajduje się jeszcze przed nami.
Inwestorzy kupują dziś założenie, że Starlink stanie się globalnym standardem komunikacji. Kupują przekonanie, że kolejne generacje rakiet będą jeszcze bardziej rentowne. Kupują wiarę, że sztuczna inteligencja zwiększy zapotrzebowanie na usługi oferowane przez SpaceX. Kupują również przekonanie, że wizje przedstawiane przez Muska będą stopniowo zamieniały się w rzeczywistość. Innymi słowy, kupują marzenia.
Historia rynków finansowych pokazuje, że właśnie na takich marzeniach budowane są największe fortuny. Pokazuje jednak również, że to samo zjawisko wielokrotnie prowadziło do powstawania największych baniek spekulacyjnych.
Dlatego najbliższe tygodnie mogą przynieść wyjątkowo dużą zmienność. Przy tak ogromnych oczekiwaniach każda nowa informacja będzie miała znaczenie. Każdy raport finansowy, każda aktualizacja dotycząca Starlinka, każda wiadomość o postępach programu Starship i każde wystąpienie Elona Muska mogą wywoływać gwałtowne reakcje rynku.
Jedno wydaje się jednak pewne.
Dzisiejszy debiut nie jest wyłącznie wyceną SpaceX. To wycena wiary inwestorów w sztuczną inteligencję. To wycena wiary w gospodarkę kosmiczną. To wycena wiary w przyszłość technologii. A przede wszystkim jest to wycena wiary w to, że Elon Musk po raz kolejny ma rację.
Dlatego najważniejsze pytanie związane z tym debiutem nie brzmi, ile warte jest dziś SpaceX.
Pytanie brzmi: ile warte są marzenia?
Rynek właśnie próbuje znaleźć odpowiedź. I sądząc po skali popytu, inwestorzy są gotowi zapłacić za nie naprawdę bardzo dużo.
Mikołaj Sobierajski
Analityk Rynku Akcji XTB
📈 Akcje SpaceX rosną ponad 20%
Wall Street kontynuuje odbicie 📈 Nasdaq rośnie, akcje Adobe nurkują 8% po wynikach
Rynki czekają na start notowań SpaceX. Po ile otworzą się akcje?
Francuskie spółki luksusowe i banki zyskują po wzroście inflacji
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.