Dokładnie 20 dni pozostało do końca obecnego miesiąca, a to oznacza coraz mniej czasu dla Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej na wypracowanie finalnych warunków umowy rozwodowej. Wczorajsza sesja wskrzesiła nieco nadzieje na zakończenie sprawy w najbliższym czasie, co znalazło swoje odzwierciedlenie w notowaniach funta. Tymczasem z Waszyngtonu jak na razie napływały jedynie dyplomatycznie wyrachowane komentarze, a główne wydarzenie w kontekście negocjacji handlowych będzie miało miejsce wieczorem.
Notowania funta szterlinga w relacji do amerykańskiego dolara doświadczyły wczoraj największego dziennego wzrostu od siedmiu miesięcy, a to wszystko zasługa obiecujących komentarzy z Wielkiej Brytanii. W czwartek miało miejsce bowiem spotkanie między premierem Wielkiej Brytanii Johnsonem oraz jego irlandzkim odpowiednikiem Varadkarem, po którym opublikowano komunikat, iż osiągnięcie porozumienia w sprawie opuszczenia przez Wielką Brytanię wspólnoty europejskiej jest możliwe w obecnych ramach czasowych, tj. do końca października. Irlandzki premier wyraził również nadzieję, iż czwartkowe spotkanie będzie wystarczające, by wznowić formalne negocjacje z Brukselą. Dzisiaj z kolei ma się odbyć spotkanie między brytyjskim sekretarzem ds. Brexitu z głównym negocjatorem UE, po którym można oczekiwać dalszych szczegółów odnośnie do tego, czy ostateczne doprowadzenie Brexitu do końca jest możliwe w najbliższych trzech tygodniach. Przypomnijmy, że główną kością niezgody jest w dalszym ciągu zapewnienie braku kontroli celnych na irlandzkiej granicy z Wielką Brytanią. Warto również zwrócić uwagę na to, w jaki sposób zmieniła się percepcja uczestników rynku w tej kwestii. Podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu doniesienia odnośnie do osiągnięcia kompromisu między obiema stronami prowadziły raczej do osłabienie funta, o tyle obecnie rynek jest najwyraźniej tematem tym zmęczony, stąd informacje sugerujące możliwie szybkie zakończenie sprawy są pozytywne. W takim wypadku pozbylibyśmy się bowiem ciążącego nad rynkiem poczucia niepewności, które odbiło się nie tylko na brytyjskich aktywach, ale również na realnej gospodarce, w tym w szczególności na dynamice inwestycji.
Podczas gdy w Europie skupiamy się głównie na Wielkiej Brytanii, o tyle poza Europą ryzykiem numer jeden z punktu widzenia większości uczestników rynku zdaje się pozostawać wojna handlowa USA i Chin. W czwartek odbyły się pierwsze spotkania na wysokim szczeblu między obiema stronami i jak zakomunikował Donald Trump przebiegły one bardzo pomyślnie. W konsekwencji prezydent USA ma spotkać się wieczorem (czasu polskiego) z chińskim wicepremierem Liu He. Choć reakcja rynku była jednoznacznie pozytywna (wzrosty na rynkach akcji, słabość dolara i mocna przecena amerykańskiego długu), to trzeba mieć na uwadze, że jak na razie nie otrzymaliśmy żadnych konkretów, a jedynie dyplomatycznie skrojone komentarze, które choć obiecujące, nic nie wnoszą. Warto mieć na uwadze, iż w najbliższym czasie gra może toczyć się o to, czy prowadzone rozmowy będą na tyle obiecujące, by odroczyć podwyżkę ceł do 30% z 25% na 250 mld dolarów chińskiego eksportu, która zaplanowana jest na 15 października.
Podczas piątkowej sesji poznamy wrześniowy raport z kanadyjskiego rynku pracy oraz październikowe dane na temat nastroju konsumentów z USA. O godzinie 8:55 za dolara płacono 3,9099 złotego, za euro 4,3088 złotego, za funta 4,8689 złotego i za franka 3,9211 złotego.
Arkadiusz BalcerowskiMakler Papierów Wartościowych
Analityk Rynków Finansowych XTB
arkadiusz.balcerowski@xtb.com
💯Podsumowanidnia - Wall Street blisko rekordów przed długim weekendem
Czy Waller prezentuje stanowisko Warsha? Brak zmian w stopach, ale z redukcją bilansu?
📆Trzy rynki warte uwagi w przyszłym tygodniu (22.05.2026)
Czy Białoruś dołączy do wojny?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.