Uwaga rynków niezmiennie pozostaje za naszą wschodnią granicą. Wczoraj oficjalna deklaracja Rosji wywołała niemal rynkową euforię. W tle publikowanych jest sporo danych, głównie tych dotyczących inflacji.
W Polsce inflacja w styczniu wyniosła 9,2% r/r. To więcej niż w grudniu (8,6%), choć minimalnie mniej niż oczekiwał rynek (9,3%). Dane te zostały przywitane z wielką euforią, niemal tak, jakby problem inflacji został rozwiązany. Tłumaczono to tym, że były obawy o dwucyfrową inflację (dane kilkukrotnie zaskakiwały „w górę”, ale modelowo nie było podstaw do zakładania inflacji na poziomie 10% lub wyższej). Prawda jest jednak taka, że to jest nadal bardzo wysoka inflacja, a do tego rośnie inflacja bazowa. Co prawda od lutego inflacja powinna spadać (możliwy spadek poniżej 8%), ale będzie to przejściowy efekt tarczy i problemem nie jest nawet to, że inflacja wróci do 10%, ale że nie wróci do celu inflacyjnego. Ten wynosi 2,5%, a zatem dzieli nas od niego przepaść. Dane nie powinny być zatem interpretowane jako argument za zakończeniem luzowania przez Radę. Globalnie dane są mieszane. Styczniowa inflacja cen producenta w Chinach spadła do 9,1% r/r (z 10,3% w grudniu), jest to zatem pozytywna wiadomość. Jednocześnie jednak bardzo mocno rosną ceny producenta w USA (9,7%), co rynek wczoraj całkowicie przeoczył.
W kwestiach geopolitycznych deklaracja Rosji o wycofaniu wojsk spotkała się z mieszanym przyjęciem na arenie politycznej, ale euforycznym na arenie rynkowej. Jak wielokrotnie podkreślałem rynki traktują tego rodzaju wydarzenia bardzo binarnie. Jeśli tylko maleje ryzyko „czarnego scenariusza” reakcja jest taka, jakby problem został rozwiązany. To oczywiście może oznaczać paradoksalnie większą zmienność, jeśli rosyjska deklaracja była jedynie blefem. Szczególnie, że jak na razie USA i Europa nie mogą porozumieć się w sprawie istotnych sankcji (w USA sam Kongres nie może się w tej kwestii zgodzić i Republikanie zaproponowali własną ustawę).
Wczoraj to zdecydowanie geopolityka wpływała na rynek, a zatem dolar tracił (pomimo bardzo wysokiego PPI), a złoty istotnie zyskał i obecnie kurs EURPLN ponownie znajduje się na wsparciu. Jeśli na froncie geopolitycznym nic się nie zmieni, być może dziś uwaga rynku przesunie się bardziej na dane makroekonomiczne, bo jest tego sporo. W USA o 14:30 mamy sprzedaż, o 15:15 produkcję, zaś o 20:00 protokół ze styczniowego posiedzenia FOMC. O 8:05 euro kosztuje 4,5001 złotego, dolar 3,9563 złotego, frank 4,2773 złotego, zaś funt 5,3637 złotego.
dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl
🔴Trzy rynki warte uwagi w nadchodzącym tygodniu (03.04.2026)
Podsumowanie dnia - Spokojny dzień w przedświątecznym czasie
EURUSD łapie oddech przed NFP 📈
Komentarz walutowy: Bliski Wschód kotwicą dla rynkowej siły jena
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.