Wielu postronnych obserwatorów oraz decydentów w Iranie wydaje się szczerze wierzyć, że zbliżające się wybory połówkowe w USA to dla Donalda Trumpa gilotyna opinii publicznej, która opadnie, jeśli tylko prezydent USA nie zakończy wojny „na czas”.
Jest to interpretacja prosta i dość spójna, jednak powierzchowna i w większości - błędna.
Wybory połówkowe w centrum uwagi
Wybory w USA będą kluczowe w określeniu dalszych scenariuszy dla cieśniny Ormuz, Iranu oraz całego regionu - jednak żaden z nich na chwilę obecną nie jest korzystny dla Iranu.
Aby nakreślić prosty związek między jednym a drugim, należy najpierw zrozumieć, co naprawdę ogranicza działania USA w regionie, na co liczy Iran i jakie są obecnie realne warianty rozwoju sytuacji.
Przede wszystkim trzeba nie tyle odrzucić, co oddalić sugestie, że kampanię powietrzną w Iranie zatrzymuje brak amunicji - tak ofensywnej, jak i defensywnej.
O ile problemy z amunicją po stronie USA są realne, to nie można mówić, że są one wystarczająco duże, by zatrzymać zdeterminowany wysiłek lub plany Pentagonu.
Wstrzymanie działań z powietrza wynika z bardzo szybko malejącej efektywności misji. Brak efektywności misji nie wynika natomiast z braku amunicji tylko braku celów, które uzasadniałyby dalsze precyzyjne bombardowania.
Od lutego USA uderzyły w ok. 20 000 celów w Iranie. W regionie zwyczajnie nie ma już wielu celów wojskowych, których bombardowanie przy użyciu precyzyjnej amunicji byłoby uzasadnione ekonomicznie czy nawet militarnie.
Aby zwiększyć presję na Iran z obecnego poziomu, USA musiałyby eskalować konflikt i rozszerzyć uderzenia na np. cele cywilne, takie jak np. oczyszczalnie ścieków oraz elektrownie.
Faktem jest, że:
- Uderzenia takiego typu wywołałyby jeden z największych kryzysów humanitarnych ostatnich dekad. Taki atak na dużą skalę zepchnął większość kraju poniżej biologicznego minimum w przeciągu maksimum kilku tygodni.
- Zdolność do zatrzymania takiego uderzenia ze strony Iranu jest zerowa.
Samo USA jednak wstrzymuje się z realizacją takiego scenariusza. Eskalacja tego typu jest niekontrolowana. Administracja USA chce Iranu, który jest zneutralizowany jako zagrożenie; doprowadzenie do upadku rządu w Teheranie nie jest poza możliwościami USA, jednak ustabilizowanie Iranu po dokonaniu tego w sposób nieprzemyślany - już tak.
Asymetria możliwości, ryzyka i strat
Nie należy wyciągać pochopnych wniosków, jakoby Iran trzymał „w szachu” kraje Zatoki Perskiej swoim arsenałem rakiet i dronów.
Ilość wystrzeliwanych przez Iran pocisków i dronów spadła względem początku wojny z setek dziennie do kilku/kilkunastu. Nie jest to podyktowane pragnieniem deeskalacji ze strony Iranu – jest to prosty skutek dewastacji infrastruktury wojskowej. Na wykresie widać nie tylko trend spadkowy - ale że niemal całość ostrzału odbywa się za pomocą dronów, nie jest to przypadek.
- Aby Iran mógł prowadzić ataki na statki cywilne oraz infrastrukturę energetyczną w zatoce, musi operować systemem mobilnych wyrzutni, bez których zapasy rakiet stają się bezużyteczne.
- Szacuje się, że USA zneutralizowały ok. 80% tych wyrzutni, z czego zdolność Iranu do odtwarzania tych strat jest bliska zeru. Pozostałe wyrzutnie są ściśle racjonowane i są używane tylko w stopniu, który podtrzymuje niedrożny status cieśniny Ormuz.
- Irańskie drony natomiast, są konstrukcjami powolnymi i prymitywnymi - nie potrzeba zaawansowanych rakiet do ich neutralizacji. Artyleria lufowa lub nawet zespoły karabinów maszynowych w zupełności wystarczą. Okno do potencjalnych ataków na infrastrukturę ze strony Iranu - szybko zamyka się.
To wszystko stawia Iran w sytuacji bez wyjścia, z kurczącym się zasobem opcji oraz kart negocjacyjnych.
Częstym poglądem jest, jakoby Iran liczy, że wzrost cen paliw oraz straty po stronie USA zmuszą Trumpa do zawarcia korzystnego dla Iranu pokoju.
Problem z tym stwierdzeniem jest taki, że znajdują się w nim aż cztery błędne założenia:
- Po pierwsze, ceny benzyny spadły ze szczytu na poziomie 3,7$ do obecnych ~3,1$ za galon.
- Iran patrzy w stronę Wietnamu i Afganistanu, licząc na to, że opinia publiczna zmusi rząd do wycofania się. Ignoruje to fakt, że poprzednie konflikty trwały dekady (nie miesiące) a straty USA na chwilę obecną to 7 osób, wobec tysięcy poległych i ciężko rannych po stronie Iranu.
- Z sondaży wyborczych płynie obecnie jasny komunikat. O ile Republikanie prawdopodobnie stracą Izbę Reprezentantów, to mało prawdopodobne jest, aby uzyskali oni przewagę 2/3 i/lub kontrolę nad Senatem. Bez tego próby usunięcia Trumpa z urzędu oraz zablokowanie działań CENTCOM są skazane na porażkę.
- Finalnie: Nie ma obecnie pokoju, który jest dla Iranu korzystny. Iran jest obecnie zbyt zdewastowany przez naloty i odizolowany dyplomatycznie, by mieć szansę na odbudowę, zanim USA byłyby gotowe podjąć się kolejnej interwencji, wobec której Iran byłby bez szans.
W tym kontekście, nie należy przeceniać komfortu pozycji D. Trumpa.
- Nie może on całkowicie ignorować sytuacji w kraju czy kongresie. Co więcej, jest wysoce prawdopodobne że D. Trump może zdecydować się na zawarcie prowizorycznej - nawet jeśli nie korzystnej dla USA - umowy z Iranem, w celu rozładowania napięcia przed wyborami. Jednak obecnie żadna ze stron nie jest gotowa do realnego i długoterminowego kompromisu.
- Coraz większym problemem pozostaje też sytuacja na rynku ropy - jednak wszystko wskazuje że nie jest ona tak krytyczna jak wielu myśli. Rynek ropy ma dużo większa elastyczność niż większość podejrzewa a bliski wschód nie jest już tak ważny dla tego rynku jak by chciał. Tempo opróżniania rezerwy strategicznej jest wciąż znaczne - jednak wyraźnie spada.
Samą bezproduktywność negocjacji w obecnym układzie wydaje się też widzieć sam Iran. Przewodniczący Parlamentu w Iranie - miał zapowiadać że Iran chce przeczekać kadencje D. Trumpa, czyli do 2029 roku.
Sytuacja strategiczna Iranu to desperacka walka o utrzymanie fundamentalistycznego charakteru państwa Irańskiego. Jest to walka, w świetle dynamiki obecnych trendów - skazana na porażkę, jednak jest toczona przez decydentów którzy nie mają nic więcej do stracenia i gotowi są oni wziąć cały region oraz swoich obywateli za zakładników. W tym kontekście nie ma szans na racjonalne kalkulacje czy jakościowe prognozy.
To oznacza, że o losie, a konkretnie o terminie oraz naturze porażki Republiki Islamskiej zdecydują Amerykanie przy urnach wyborczych.
Tranzyt statków przez cieśninę Ormuz [Marzec-Lipiec]
Źródło: Bloomberg Finance Lp
Słabe wyniki Republikanów nie wystarczą, by zatrzymać blokadę i naloty. Presja gospodarcza powoli, ale nieubłaganie miażdży zdolność Iranu do terroryzowania regionu, co widać na przykładzie ruchu towarowego.
USA są w stanie utrzymać taki stan rzeczy przez wiele kwartałów – docelowo do końca kadencji Donalda Trumpa, która kończy się w 2029 roku. Trzeba zauważyć, że historycznie - o ile takie wzrosty cen paliwa, jakie obserwujemy dziś, miały negatywne skutki dla popularności partii politycznych czy prezydentów, to nie spowodowały one jeszcze nigdy zmiany polityki zagranicznej USA. Szok naftowy z lat 70. oraz skok cen po wybuchu wojny w 2022 roku były większe – jednak polityka USA pozostała w dużej mierze niezmienna, a próby nacisku – nieskuteczne.
W mniej prawdopodobnym scenariuszu, jeśli Republikanie zachowaliby kontrolę w Izbie i Senacie jednocześnie, byłby to jasny sygnał legitymizacji operacji w Zatoce Perskiej. Pozbawiony presji opinii publicznej, rząd D. Trumpa mógłby eskalować walki w cieśninie przez wznowienie bombardowań przy jednoczesnym zajęciu wysp w zatoce.
Co to znaczy dla rynku finansowego?
Wojny w zatoce perskiej nie zakończy ani Donald Trump, ani wyborcy w USA, ani sam Iran. Przynajmniej nie jest racjonalny scenariusz na najbliższe miesiące. Możliwy, jest scenariusz ograniczonego zawieszenia broni - jednak nawet ta perspektywa wydaje się oddalać w ostatnich dniach.
Niezależnie od skali oraz ram czasowych konfliktu w Iranie, zapotrzebowanie na amunicję precyzyjną jeszcze bardziej rośnie z i tak już bezprecedensowych poziomów.
Aby wyestymować kto i ile może na tym skorzystać, należy przeanalizować pobieranie pożądane typy amunicji. Największe zapotrzebowanie jest zgłaszane obecnie na pociski defensywne PAC-3 oraz THAAD, oraz pociski manewrujące JASSM i Tomahawk.
Łańcuch dostaw pocisków PAC-3/THAAD jest silnie skoncentrowany wokół 5 firm:
- L3 Harris: Spółka jest monopolistą jeśli chodzi o silniki rakietowe na paliwo stałe do pocisków rakietowych produkowanych w USA.
- BAE Systems/Boeing: Spółki odpowiadają za moduły namierzania/nawigacji pocisków.
- Lockheed Martin/RTX: Spółki te odpowiadają za montaż, integrację oraz efektory pocisków.
JASSM/Tomahawk są większe i bardziej złożone a ilość dostawców jest trudniejsza do identyfikacji, jednak wyróżniają się:
- Lockheed Martin/RTX: Również tutaj spółki te są kluczowe jako integratorzy systemów.
- Teledyne International: Bazowa wersja pocisków JASSM korzysta z silników odrzutowych Teledyne CAE J402.
- Williams International: Pociski Tomahawk oraz wersja “Extended Range (ER) pocisków JASSM korzystają z silników rodziny F107.
Uzupełnienie zużytych zasobów amunicji oraz potencjalnie - rozbudowa, będzie kosztować od kilku do kilkunastu miliardów dolarów. Oznacza to setki milionów dolarów zamówień dla każdej z tych firm w perspektywie następnych 2-6 lat.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB
Inflacja przekreśli szanse na wrześniową podwyżkę stóp?
USDJPY znów blisko 160
⚠️Podsumowanie dnia - Ropa zyskuje przez niepewność, a rynek czeka na inflację
⬆️Ropa znów powyżej 88 USD
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.