- Relacje transatlantyckie najgorsze od dziesięcioleci
- Trump stosuje cła, by zdobyć Grenlandię, Europa rozważa odwet
- Zależności gospodarcze nadal sprzyjają Europie
- Problem zadłużenia USA, złoto może na tym skorzystać
- Relacje transatlantyckie najgorsze od dziesięcioleci
- Trump stosuje cła, by zdobyć Grenlandię, Europa rozważa odwet
- Zależności gospodarcze nadal sprzyjają Europie
- Problem zadłużenia USA, złoto może na tym skorzystać
Napięcia między USA a Europą z powodu bezkompromisowego pragnienia przejęcia Grenlandii jeszcze niedawno przypominały tylko żar, lecz dziś jest to już pożar. W ten weekend Donald Trump zdecydował się przekuć słowa w działania i rozpoczął kolejną wojnę celną i handlową.
1 lutego 2026 roku mają wejść w życie 10% cła na towary z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii oraz Finlandii. Cła dotyczą tylko krajów, które zdecydowały się wysłać swoje wojska na Grenlandię po serii gróźb w ostatnich tygodniach. Jeśli nie zostanie osiągnięte "porozumienie", jak Donald Trump nazywa przekazanie Grenlandii pod panowanie USA w ten lub inny sposób, cła zostaną powiększone do 25%.
Reakcja Europy na ostatnie próby szantażu znacznie różni się tonem od negocjacji handlowych z 2025 roku. Zamiast polityki kompromisu, Europa rozpoczęła od postawienia nieprzekraczalnych granic dla amerykańskiej ekspansji i zagroziła szeregiem instrumentów finansowych i regulacyjnych, których implementacja będzie miała druzgocący wpływ na obie strony. Mowa tu m.in. o Anti-Coercion Instrument (ACI). Na stole leży obecnie pakiet restrykcji na USA o wartości 93 miliardów euro.
Reakcja widoczna jest też po drugiej stronie Atlantyku. W głównym nurcie polityki USA coraz wyraźniej widać pęknięcia i zwątpienie w politykę Trumpa, już nie tylko po stronie opozycji, ale również w jego własnej partii. Wielu prominentnych republikanów mówi wyraźnie, że próba przejęcia Grenlandii zakończy prezydenturę Trumpa. Kongres nie traci czasu i podejmuje obecnie szereg środków mających uniemożliwić realizację dalszej agresywnej polityki.
EURUSD (D1)
Euro zyskuje po niedawnej eskalacji
Źródło: xStation5
Zarówno asymetria zależności, jak i czas działają na niekorzyść USA. Jest to powodem bezprecedensowej agresji administracji, która wie, że nie może pozwolić sobie na otwarcie kolejnego frontu w wojnie gospodarczej i handlowej, którą wyraźnie przegrywa. Trump ma nadzieje że retoryka wystarczy by odpowiednio szybko osiągnać zamieżone cele. Jakie środki nacisku gospodarczego dzierżą poszczególne kraje Europy w starciu z USA?
Dania
Obecny właściciel Grenlandii. Dania to niewielkie państwo, jednak ma ogromny udział w rynku farmakologicznym i logistyki morskiej. Novo Nordisk dostarcza Amerykanom przełomowe leki na otyłość, a spółka Maersk kontroluje znaczną część skonsolidowanego rynku ubezpieczeń oraz kontenerów towarowych.
Norwegia
Norwegowie również mają powody do złości, bo norweskie wyspy Svalbard oraz Jan Mayen również znalazły się na "liście życzeń" USA. Norwegia jest potęgą na rynku gazu ziemnego i istotnym dostawcą ropy. Ograniczenie dostępu USA do złóż w Norwegii będzie ciosem dla amerykańskich spółek wydobywczych. Europa również może zmniejszyć zależność od USA w segmencie LPG poprzez zwiększenie eksploatacji w Norwegii.
Niemcy
Republika Federalna Niemiec w ostatnich latach stała się synonimem zapaści przemysłowej. Niemcy jednak wciąż są trzecią gospodarką świata i nie jest to tytuł na wyrost. Obrabiarki CNC, sensory, chemia przemysłowa, systemy sterowania, farmacja czy lasery. Odpowiadają za nie między innymi BASF, Siemens czy Infineon. To tylko niektóre obszary, w których USA jest krytycznie zależne od Niemców. Z drugiej strony import Niemiec to głównie produkty rolne oraz dobra cyfrowe, nie jest to w żadnym wypadku zależność symetryczna. Na tym polu USA może zastąpić wielu, a Niemiec nie zastąpi nikt.
Francja
Francuzi stanęli w awangardzie obrony europejskich interesów na Grenlandii. Są do tego wyjątkowo dobrze przygotowani. Francja to lider energetyki jądrowej zarówno w Europie, jak i na świecie, potęga militarna, z którą nawet USA musi się liczyć, oraz niemający konkurencji na wielu polach uczestnik rynku. Zależności są tu zbliżone do tych w przypadku Niemiec. Francja wysyła do USA silniki odrzutowe (Dassault, Airbus, ATR) oraz dobra luksusowe (LVMH), a importuje usługi IT (Oracle, Microsoft, Google) i produkty rolne. Zależność ta, już niewielka, również jest kwestią czasu. Tu kluczowa jest umowa "Mercosur", która pozwoli krajom Ameryki Łacińskiej zastąpić górników i farmerów z tzw. "Czerwonych stanów" USA, a lokalne alternatywy jak SAP czy Mistral z czasem zastąpią oligopole z Doliny Krzemowej.
Holandia
Królestwo Niderlandów mimo swojego niewielkiego rozmiaru jest bokserem wagi superciężkiej na ringu walki o niezależność z USA. Holandia kontroluje ASML, bez którego branża "tech" w USA z dnia na dzień cofa się o 20 lat, a jej duża część przestaje istnieć. Podobna, lecz mniejsza zależność istnieje również w przypadku produktów firmy NXP. Jednocześnie, o czym niektórzy zapominają, Holandia mimo tego, że jest mniejsza niż większość amerykańskich stanów, to jest drugim po USA eksporterem żywności na świecie. Zastąpienie produktów rolnych z USA tymi z Holandii dla Europejczyków to kwestia kilku podpisów dygnitarzy UE, a oznaczałoby to jednocześnie gospodarczy kataklizm w wielu rolniczych stanach USA.
Wielka Brytania
Zjednoczone Królestwo nie radzi sobie zbyt dobrze gospodarczo w ostatnich latach, jednak zależność USA od instytucji i firm na wyspach pozostaje ogromna. Brytyjski jest m.in. Rolls Royce, bez silników RR amerykańska zbrojeniówka jest zgubiona jak dziecko we mgle. Produkcja i remont samolotów i śmigłowców już dziś napotyka na nieustanne opóźnienia, odcięcie dostaw silników RR załamałoby łańcuchy dostaw Pentagonu. Jednocześnie UK jest drugim co do wielkości posiadaczem amerykańskiego długu.
Jest to dobry moment, by przejść do rynkowego meritum. Amerykanie mają ogromny problem z zadłużeniem, dużo większy niż Europa. Jednocześnie ich znacznie większa jest zależność od zagranicznych kredytobiorców.
Obecna polityka administracji prezydenta ma następujące skutki:
- Obniża zaufanie do USA, amerykańskiego rynku i instytucji.
- To sprawia, że mniej godny zaufania staje się również dług USA.
- Spada popyt na dług USA, dolar tanieje, a rentowności rosną.
- To wspiera eksport i gospodarkę w krótkim terminie, co doskonale widać w danych z USA.
- W długim terminie sprawi jednak, że ciężar długu USA stanie się nie do udźwignięcia.
W rezultacie USA stoi przed wyborem albo ultra-luźnej polityki monetarnej, by zdewaluować swój dług, lub chociaż utrzymać rentowności na poziomie pozwalającym jego obsługę, lub będzie zmuszona do bezprecedensowej redukcji wydatków. W każdym wypadku rezultatem jest kryzys gospodarczy i fiskalny, jest też to powód wrogości administracji wobec Jerome Powella, który nie chce być częścią tych wydarzeń.W przypadku postępującej konfrontacji większość klas aktywów straci, jednak potencjalną oazą, która będzie beneficjentem lokowania ogromnych ilości kapitału uwolnionych z rynku akcyjnego oraz rynku obligacji, będą metale szlachetne, a przede wszystkim złoto, co już widać w zakupach banków centralnych.
Kamil Szczepański
Młodszy Analityk Rynków Finansowych XTB
Podsumowanie dnia: Banki i sektor tech ciągną indeksy w górę 🏭 Mocne dane z przemysłu USA
US OPEN: Wyniki banków i funduszy wspierają wyceny.
Komentarz walutowy - Czy Stany Zjednoczone uderzą w Iran?
Rozwód Europy i USA na Grenlandii
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.