Dzisiejsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu stóp procentowych o 25 punktów bazowych do poziomu 3,75% stanowi ponownie lekkie zaskoczenie. Choć konsensus wskazywał na obniżkę, to jednak od początku tego tygodnia zaczął się on kruszyć. Aż 8 ekonomistów przepytanych przez Bloomberga wskazywało na to, że RPP utrzyma stopy procentowe ze względu na ryzyko związane z cenami energii po ataku USA na Iran. Niemniej ostatecznie, po dwóch miesiącach braku zmian, polscy bankierzy monetarni zdecydowali się na wznowienie obniżek, choć coraz bardziej prawdopodobne może się wydawać, że będzie to ostatnia obniżka na dłuższy czas. Oczywiście w dużej mierze będzie to zależało od danych i dalszych perspektyw cen energii.
Fundamentem dzisiejszej decyzji jest prawdopodobnie najnowsza projekcja inflacyjna, którą członkowie RPP mieli już okazję przeanalizować. Z wcześniejszych wypowiedzi prezesa NBP wynikało, że prognozy te wskazują na utrzymanie się dynamiki cen w pobliżu celu inflacyjnego w tym roku, a potencjalnie nawet w 2027 roku. Fakt, że w styczniu inflacja spadła do poziomu 2,2%, czyli poniżej celu (2,5%), dał Radzie niezbędny komfort do wykonania tego ruchu. Niemniej obecne prognozy są obarczone potężnym ryzykiem wynikającym z „szoku energetycznego”. Choć Polska posiada pewne mechanizmy osłonowe, takie jak ustalone taryfy na gaz na pierwszą połowę 2026 roku czy presję rządu na Orlen w celu ograniczenia marż paliwowych, to długofalowy wpływ wojny w Iranie na globalne ceny ropy i gazu pozostaje wielką niewiadomą. Ceny ropy naftowej od początku tego roku wzrosły o jedną trzecią, natomiast ceny gazu wystrzeliły mocno w górę. Choć jeszcze niedawno były notowane w okolicach 30 EUR za MWh, to dzisiaj, już po lekkiej korekcie, notowane są wciąż powyżej 50 EUR/MWh. Ceny gazu są kluczowe z perspektywy wyznaczania cen energii elektrycznej oraz stanowią ryzyko dla dalszego ożywienia gospodarczego w całej Europie, a także w Polsce.
Niemniej RPP prawdopodobnie patrzy na obecną sytuację bardzo optymistycznie. Postawa RPP sugeruje, że obecny wzrost cen surowców może być przejściowy i nie powinien wpłynąć na inflację tak, jak miało to miejsce w 2022 roku. Trzeba jednak zaznaczyć, że dzisiejsze cięcie może mieć charakter oportunistyczny. Jeśli zawirowania na Bliskim Wschodzie utrzymają się dłużej, a ceny ropy Brent na stałe zagoszczą powyżej 80 USD lub ceny skoczą nawet powyżej psychologicznej bariery 100 USD, pole do dalszych obniżek nie tylko zostanie ograniczone, lecz praktycznie zamknięte.
Reakcja rynku walutowego dobitnie pokazuje niepokój inwestorów. Polski złoty, który już od początku tygodnia tracił na wartości ze względu na status kraju zależnego od importu energii, po decyzji ponownie zaczął tracić. Niemniej EURPLN czy USDPLN notowane są znacznie niżej od wczorajszych szczytów. Za euro musimy płacić 4,27, choć w zasadzie przyzwyczailiśmy się do niedawnych 4,22. Z kolei za dolara płacimy 3,67 – sporo więcej niż 3,58 na koniec lutego. Niemniej, jeśli przewidywania niektórych uczestników rynku okażą się trafne i konflikt na Bliskim Wschodzie zakończy się szybciej niż za kilka tygodni, ceny ropy mogą spaść drastycznie i wyceniać ogromną rynkową nadpodaż. Na ten moment sytuacja pozostaje jednak napięta, przede wszystkim ze względu na niewiadomą dotyczącą sytuacji w Cieśninie Ormuz.
Michał Stajniak, CFA
Wicedyrektor Działu Analiz XTB
michal.stajniak@xtb.pl
Komentarz walutowy - Mocno drożejący gaz to fatalne wieści dla euro
Podsumowanie dnia: Rynek nie boi się konfliktu i normalizuje wyceny
Komentarz giełdowy: Rynek nie wierzył w wojnę, teraz nie wierzy w spadki
US OPEN: Wojna w Iranie uderza w rynki
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.