Zapasy ropy naftowej w USA według EIA wzrosły aż o 17,423 mln baryłek, podczas gdy rynek oczekiwał spadku o 1,8 mln baryłek; poprzednio wzrosły o 2,479 mln baryłek.
- Zapasy benzyny spadły o 0,968 mln baryłek wobec oczekiwanego spadku o 1,1 mln baryłek i spadku o 1,643 mln baryłek w poprzednim odczycie.
- Zapasy destylatów spadły nieznacznie, o 0,01 mln baryłek, podczas gdy konsensus wskazywał na spadek o 2 mln baryłek; poprzednio zmniejszyły się o 3,473 mln baryłek.
- Zapasy ropy w hubie Cushing wyniosły 1,611 mln baryłek wobec 2,356 mln baryłek poprzednio.
Największym zaskoczeniem jest potężny wzrost zapasów ropy o ponad 17 mln baryłek wobec oczekiwanego spadku. Sam w sobie jest to wyraźnie negatywny sygnał dla cen ropy, ponieważ wskazuje na znacznie luźniejszy krótkoterminowy bilans amerykańskiego rynku, niż zakładał konsensus.
EIA mocno podnosi prognozy cen ropy. Cieśnina Ormuz zmienia bilans rynku
EIA wyraźnie podniosła prognozy cen ropy na 2026 rok, wskazując przede wszystkim na utrzymujące się zakłócenia transportu przez Cieśninę Ormuz i szybki spadek globalnych zapasów. Amerykańska agencja oczekuje obecnie, że Brent będzie kosztował średnio 86,81 USD za baryłkę w tym roku wobec 81,91 USD w poprzedniej prognozie, natomiast prognoza dla WTI wzrosła z 76,26 do 80,88 USD. Największa zmiana dotyczy jednak III kwartału: EIA podniosła prognozę Brent aż o 11 USD, do średnio 85 USD za baryłkę. Rynek pozostaje więc w sytuacji, w której geopolityka nie tylko podnosi premię za ryzyko, ale realnie ogranicza dostępność surowca.
- EIA oczekuje średniej ceny Brent na poziomie 86,81 USD w 2026 roku oraz WTI na poziomie 80,88 USD, wyraźnie powyżej wcześniejszych prognoz.
- Przepływy ropy przez Cieśninę Ormuz spadły według EIA z 21,6 mln baryłek dziennie w IV kwartale ubiegłego roku do zaledwie 4,9 mln b/d w II kwartale 2026 roku.
- Globalne zapasy miały kurczyć się w II kwartale w tempie 4,2 mln b/d, a w III kwartale EIA oczekuje dalszego spadku o około 3,8 mln b/d.
- EIA zakłada jednak, że obecna presja nie będzie trwała permanentnie: Brent ma spaść średnio do 78 USD w IV kwartale, a w 2027 roku do około 69 USD wraz z normalizacją transportu, powrotem produkcji i odbudową zapasów.
Ormuz przestał być wyłącznie premią geopolityczną?
Najważniejszym elementem nowej prognozy jest skala ograniczenia fizycznych przepływów przez Cieśninę Ormuz. Według danych EIA transport ropy przez ten szlak spadł do 4,9 mln baryłek dziennie w II kwartale z 21,6 mln b/d w IV kwartale ubiegłego roku. To fundamentalnie inna sytuacja niż klasyczny wzrost cen wywołany samym strachem przed potencjalnym konfliktem.
Efekt widać w globalnych zapasach. EIA szacuje, że w II kwartale zmniejszały się one w tempie około 4,2 mln baryłek dziennie, a w III kwartale mają nadal spadać o około 3,8 mln b/d. Przy takiej skali ubytku zapasów rynek potrzebuje wyższej ceny nie tylko jako rekompensaty za ryzyko geopolityczne, ale również jako mechanizmu równoważącego realnie napięty bilans fizyczny.
Dobrze pokazuje to zachowanie Brent w ostatnich tygodniach. Po podpisaniu memorandum między USA i Iranem ropa spadła 2 lipca nawet do około 69 USD za baryłkę, ale już 23 lipca, po kolejnych atakach na tankowce i ograniczeniu transportu przez Ormuz, cena dotarła do 105 USD. Tak szeroki przedział notowań pokazuje, że dla rynku kluczową zmienną pozostaje obecnie nie tyle sama retoryka polityczna, ile faktyczna liczba baryłek przechodzących przez cieśninę.
EIA podnosi prognozę Brent aż o 11 USD - co w 2027 roku
Najmocniejszą rewizję widać w prognozie na bieżący kwartał. EIA oczekuje obecnie średniej ceny Brent na poziomie 85 USD za baryłkę w III kwartale, czyli aż o 11 USD więcej niż zakładała wcześniej. W skali całego 2026 roku średnia cena Brent ma wynieść 86,81 USD wobec wcześniejszej prognozy 81,91 USD. W przypadku WTI prognoza została podniesiona z 76,26 do 80,88 USD za baryłkę. To znacząca korekta oczekiwań w stosunkowo krótkim czasie i pokazuje, jak mocno sytuacja na Bliskim Wschodzie zmieniła wcześniejsze założenia dotyczące równowagi podaży i popytu. Jednocześnie pojawiło się kolejne potencjalne źródło ryzyka – możliwość ograniczenia eksportu saudyjskiej ropy przez cieśninę Bab el-Mandeb. Arabia Saudyjska może wykorzystywać alternatywne trasy, w tym Kanał Sueski i rurociąg SUMED, ale są one dłuższe, droższe i mają ograniczoną przepustowość. Dla rynku oznacza to, że ryzyko transportowe nie ogranicza się już wyłącznie do jednego strategicznego punktu.
Wysoka prognoza na najbliższe miesiące nie oznacza, że EIA stała się długoterminowo prowzrostowa wobec ropy. Wręcz przeciwnie – podstawowy scenariusz agencji zakłada, że obecny szok podażowy będzie przejściowy. Brent ma kosztować średnio około 78 USD w IV kwartale, gdy ruch tankowców i produkcja zaczną się normalizować. W 2027 roku średnia cena ma spaść już do 69,39 USD, natomiast WTI do 65,39 USD za baryłkę. Za takim scenariuszem stoi przede wszystkim oczekiwany powrót podaży. EIA prognozuje, że globalna produkcja wzrośnie z około 100,82 mln baryłek dziennie w 2026 roku do aż 109,74 mln b/d w 2027 roku. Dla porównania, przyszłoroczny popyt szacowany jest na 104,96 mln b/d. Jeżeli te prognozy się zrealizują, obecny deficyt zostałby zastąpiony bardzo dużą nadwyżką podaży i odbudową zapasów. To właśnie ten element tłumaczy, dlaczego EIA może jednocześnie podnosić krótkoterminową prognozę Brent do 85 USD i oczekiwać zejścia cen w okolice 69 USD w przyszłym roku.
Popyt ma najpierw spaść, a następnie mocno odbić
Ciekawie wygląda również ścieżka prognozowanego popytu. EIA oczekuje, że światowe zużycie ropy wyniesie w tym roku około 102,7 mln baryłek dziennie, czyli będzie o 1,2 mln b/d niższe niż rok wcześniej. Około 800 tys. b/d tego spadku ma przypadać na gospodarki spoza OECD, gdzie konsumpcja ma zmniejszyć się z 58,1 do 57,2 mln baryłek dziennie. Już w 2027 roku EIA oczekuje jednak mocnego odbicia globalnego zapotrzebowania – o około 2,2 mln b/d, do blisko 105 mln baryłek dziennie. To pokazuje, że oczekiwany przez agencję spadek cen w przyszłym roku nie wynika przede wszystkim ze słabości popytu. Kluczowa jest podaż, która według prognozy ma rosnąć jeszcze szybciej.
USA zwiększą produkcję do nowych poziomów
Jednym z elementów przyszłego wzrostu podaży mają być Stany Zjednoczone. EIA podniosła prognozę amerykańskiej produkcji na 2026 rok do średnio 13,8 mln baryłek dziennie z wcześniejszych 13,78 mln b/d. W 2027 roku wydobycie ma wzrosnąć dalej, do około 14,15 mln b/d wobec 14,03 mln b/d zakładanych wcześniej. Sama skala rewizji nie jest duża, ale kierunek pozostaje istotny: wysokie ceny w 2026 roku tworzą sprzyjające otoczenie dla producentów, podczas gdy dodatkowa podaż może później przyczynić się do odbudowy globalnych zapasów.
Nowa prognoza EIA pokazuje dwa bardzo różne rynki ropy. Pierwszy to rynek obecny – z ograniczonym transportem przez Ormuz, szybko malejącymi zapasami i dodatkowym ryzykiem wokół Bab el-Mandeb. W takim otoczeniu utrzymywanie się Brent w rejonie 80–90 USD jest znacznie łatwiejsze do uzasadnienia fundamentalnie. Drugi scenariusz zaczyna się wraz z normalizacją przepływów. Jeśli niewykorzystywana obecnie produkcja rzeczywiście wróci na rynek, transport przez Ormuz się odbuduje, a globalna podaż wzrośnie w kierunku poziomów zakładanych przez EIA na 2027 rok, obecna premia cenowa może zacząć znikać bardzo szybko. Dopóki globalne zapasy kurczą się o kilka milionów baryłek dziennie, rynek ma fundamentalne podstawy do utrzymywania podwyższonych cen. Jeśli jednak przepływy przez Bliski Wschód wrócą do normy, uwaga inwestorów może bardzo szybko przesunąć się z geopolitycznego deficytu na dużą podaż w 2027 roku.
OIL (interwał H1)
Patrząc na wykres cen ropy na niższym - godzinowym interwale, widzimy, jak cena Brent cofnęła się poniżej 90 USD za baryłkę, po linii najmniejszego oporu - wciąż w spadkowym trendzie średnioterminowym.

Źródło: xStation5
Komentarz giełdowy: Wrzesień bez podwyżki stóp? Rynek świętuje spadek inflacji
Złoto zyskuje 1,5% 📈
US Open: Nasdaq 100 zyskuje ponad 1% 📈 Półprzewodniki wracają do gry?
Crypto news: Bitcoin buduje dno, ale przegrywa z Wall Street 🚩 Wieloryby przestały sprzedawać?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.