Zachowanie przedstawicieli rządu USA w czasie operacji wojskowej w Iranie oraz jej dość niespodziewane zakończenie słusznie spowodowało lawinę wątpliwości i pytań, w jakim stopniu polityka rządu USA jest obecnie determinowana przez wyniki rynku akcyjnego (oraz inflację).
Wątpliwości i pytania są jak najbardziej na miejscu; co więcej, większość rynku oraz inwestorów wydaje się obecnie nie doceniać woli oraz środków w rękach, szeroko rozumianej, władzy wykonawczej w USA. Śledząc dane na temat rozmiaru i rozkładu posiadania amerykańskich aktywów giełdowych, można zauważyć, że z biegiem ostatnich kilkunastu lat zaangażowanie Amerykanów na rynku akcyjnym rosło wykładniczo. Dziś ponad 55% gospodarstw domowych w USA posiada akcje spółek lub fundusze ETF, a do końca tej dekady ma być to aż 80%. Oznacza to, że rynek akcyjny przestaje być reprezentacją gospodarki, a sam staje się gospodarką.
Programy takie jak 401k oraz IRA są jednymi z największych, pojedynczych czynników popytowych na amerykańskich giełdach w ostatnich latach. W obliczu rychłego bankructwa programu „Social Security” (amerykański odpowiednik ZUS), na co wskazują obecne trendy polityki fiskalnej, dla dużej części, jeśli nie większości emerytów w USA rynek akcyjny może być głównym filarem oszczędności emerytalnych. Realnie oznacza to, że dobrostan większości społeczeństwa w USA jest w pewnym stopniu powiązany z zachowaniem wycen, a to oznacza, że z czasem rząd USA będzie coraz mniej skłonny do tolerowania długotrwałych i/lub głębokich spadków.
Oprócz „1%” najbogatszych, emerytów, spekulantów oraz oszczędzających, Donald Trump ma zamiar wprowadzić program, który zaangażuje w rynek akcyjny „dolną” część piramidy demograficznej. Tzw. „Trump Accounts” to nowy rodzaj kont oszczędnościowo-inwestycyjnych dla nowo narodzonych dzieci, które będą oferować możliwość preferencyjnego inwestowania w szeroki rynek USA.
Odnośnie prawdopodobieństwa interwencji na rynku akcji ze strony rządu USA, nie należy zadawać sobie pytania „czy?”, tylko „jak?”. Pewnym złamaniem tabu, jakim jest bezpośrednia ingerencja w rynek za pomocą (w przypadku USA) Fed, były zakupy w czasie kryzysu z 2008 roku. Manewr ten z sukcesem powtórzono w 2020 roku, podczas paniki wywołanej pandemią COVID-19.
Zakupy przez bank centralny nie są już też zjawiskiem bezprecedensowym w skali świata. Chiny, Japonia i Kanada prowadzą takie programy znacznie dłużej i częściej. Nie jest trudnym do wyobrażenia, że Fed z czasem zaakceptuje nowe narzędzie; trudno wyobrazić sobie lepszego prezydenta dla takich ekspansji reagujących niż Donald Trump. Jak może wyglądać taka interwencja?
Powszechną wiedzą jest, że to bank centralny jest emitentem pieniądza. Pieniądz jest towarem jak każdy inny. Jego wartość jest determinowana przez popyt i podaż. Niedobór lub nadmiar pieniądza na rynku prowadzą do zjawisk deflacji lub inflacji. Jeśli jednak pieniądz zostałby (w ten lub inny sposób) wyemitowany na potrzeby tylko i wyłącznie zakupu akcji, zaburzony zostanie nie bilans pieniądza, a bilans akcji na rynku – ich ilość zostanie sztucznie zmniejszona. „Mniej akcji” oznacza wyższą cenę, czyli de facto cel zostaje osiągnięty bez bezpośredniego, negatywnego wpływu na gospodarkę.
Naturalnie rodzi to całą lawinę pośrednich zagrożeń i wątpliwości: błędna alokacja kapitału, pokusa nadużycia czy spadek zaufania inwestorów to tylko część z nich. Meritum tej analizy jest jednak fakt, że można z dużą dozą pewności oczekiwać, że najbliższe spadki na rynku akcji mogą zostać szybko i z nawiązką wymazane dzięki rządowi USA, który ma coraz więcej powodów i środków, by podtrzymywać fasadę dla gospodarki USA, jaką jest obecnie rynek akcyjny.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB
US Open: US100 traci 1.2%, Dow Jones bije rekord 🚩 Spadki na półprzewodnikach, BigTech zyskuje
Wykres dnia: Czy dołączenie SpaceX do Nasdaq 100 przyniesie nową falę wzrostów? (07.07.2026)
KGHM: Nowa strategia inwestycyjna i dywidendowa, czy będą rekordy?
Puls GPW: Byki robią przerwę. Rynek schodzi z gazu przed RPP
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.