Nie jest tajemnicą, że wzrost gospodarczy oraz wzrost wycen obserwowany w ostatnich latach na światowych rynkach jest w znacznej części finansowany długiem. Nie jest to kwestia tylko zadłużenia podmiotów państwowych – wykładniczy wzrost zadłużenia następuje również w sektorze firm oraz wśród konsumentów.
Zjawisko to nie jest też ograniczone geograficznie, bo jest to wyraźnie widoczny trend na większości rynków rozwiniętych oraz wielu wschodzących.
Coraz więcej analityków oraz komentatorów wskazuje, że „era zerowych stóp procentowych dobiega końca” – co może być prawdą, jednak większość wydaje się nie do końca rozumieć konsekwencje tej zmiany, jeśli takowa nastąpi.
Mimo hiperbolicznych wzrostów wycen szerokich indeksów w tym roku oraz rekordowego wzrostu gospodarczego w USA, coraz więcej wskazuje na to, że silnik napędzający światową gospodarkę w ostatnich latach pracuje już na oparach. Dlaczego?
OECD wskazuje, że 24% długu klasy „inwestycyjnej” oraz 31% klasy „śmieciowej” będzie musiało być refinansowane w ciągu najbliższych 3 lat, z czego ponad 60% tego długu po kosztach istotnie wyższych. To jest jednak początek, a nie koniec problemu.
Gorzej wygląda sytuacja budżetów państw. Wbrew obiegowej opinii, USA oraz Azja są tu w znacznie gorszej sytuacji niż Europa, jednak są to naczynia połączone i ostatecznie może nie mieć to znaczenia. Dotychczas kontekst gospodarczy sprawiał, że jeśli jakiś kraj chciał lub musiał znacznie ograniczyć stopień zadłużenia, to miał kilka ścieżek reform, jednak dziś wykonywanie „manewrów gospodarczych” przypominałoby slalom z kulą u nogi.
Większość państw rozwiniętych zbliża się poziomami zadłużenia do PKB z okresu po II wojnie światowej, jednak tym razem zamiast premii demograficznej oraz boomu konsumenckiego, kraje te muszą mierzyć się ze starzejącym się społeczeństwem oraz konsumentem, który utrzymuje się na powierzchni już niemal wyłącznie dzięki kombinacji kredytów oraz wzrostu wartości aktywów (który często jest iluzoryczny).
W dużym skrócie: konserwatyzm fiskalny oraz redukcja długu/wydatków do poziomów, które były standardowe jeszcze 10-20 lat temu, jest dziś zwyczajnie niemożliwa.
Co to oznacza dla rynku giełdowego, zwłaszcza w kontekście astronomicznych wydatków inwestycyjnych spółek technologicznych? Konsumenci, państwa oraz firmy będą rywalizować o tę samą pulę kapitału, co naturalnie podnosi jego koszt. Pytaniem, które należy sobie zacząć zadawać w perspektywie długoterminowej, nie jest to, czy i kiedy nastąpi pęknięcie, tylko która z tych grup wyczerpie swój limit kredytowy i pociągnie na dno pozostałą dwójkę.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB
Ceny paliw w górę: koniec programu CPN
Geopolityczny briefing: Czy zawieszenie broni na linii USA-Iran jest zagrożone?
Wykres dnia: EURNOK – kiedy koniec wyprzedaży? (29.06.2026)
Komentarz walutowy: Inwestorzy ignorują eskalację na Bliskim Wschodzie, a złoty odrabia straty
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.