Czwartkowy poranek przynosi nam wyraźnie słabszego dolara w reakcji na wystąpienie szefa Fed, o którym pisaliśmy wczoraj. Powell nieco ugiął się pod presją Trumpa, ale znacznie bardziej barwny był raport Banku Anglii przedstawiony przez Marka Carneya. W Wielkiej Brytanii toczy się kluczowa polityczna bitwa.
Choć porozumienie rozwodowe z Wielką Brytanią zostało podpisane w niedzielę w Brukseli, coraz więcej wskazuje na to, że i tak zostanie odrzucone w brytyjskim parlamencie w zaplanowanym na 11 grudnia głosowaniu. Spora grupa konserwatywnych posłów próbuje wykorzystać słabość premier May do przejęcia władzy w partii, a trudno oczekiwać, aby opozycja gremialnie poparła brytyjską premier. Ciekawe jest jednak to, że mimo nieuchronności – jak się wydaje – opuszczenia wspólnoty 20 marca, nadal nie wiadomo, jaki miałby być następny krok po takim nieudanym głosowaniu. Wczoraj głos w sprawie zabrał szef Banku Anglii, który przedstawił katastroficzne wizje opuszczenia wspólnoty bez żadnego porozumienia. Już wcześniej rząd pokazywał nieciekawe szacunki, ale wizja Banku to prawdziwa apokalipsa. Brak porozumienia miałby skutkować spadkiem PKB nawet o 8% w pierwszym roku, załamaniem na rynku nieruchomości, które doprowadziłoby do spadku cen o jedną trzecią, czy też spadkiem wartości kursu funta do mniej niż jednego dolara (obecnie za funta płaci się blisko 1,3 dolara, przed głosowaniem w 2016 roku było to ok. 1,5 dolara). Tak radykalna wizja ma skłonić polityków do odpowiedzialnego zachowania, choć nie brakuje głosów, że Carney tym samym mocno ryzykuje, stawiając na szali wiarygodność swoją i całego banku centralnego. Prezes broni się tym, że rolą Banku jest przygotowanie się na najgorszy scenariusz. Czy katastrofalna wizja może zmienić wynik nadchodzącego głosowania? Naszym zdaniem to mało prawdopodobne. Temat Brexitu jeszcze przez dłuższy czas będzie spędzał sen z powiek inwestorom.
Dużo lepsze nastroje panowały wczoraj w USA, gdzie oczekiwania rynku i prezydenta Trumpa (w pewnym sensie) spełnił w końcu szef Fed, wskazując, że stopy procentowe znajdują się „tuż poniżej” stopy neutralnej i dając tym samym do zrozumienia, że bank centralny jest gotów zwolnić z podwyżkami w przyszłym roku. To doprowadziło do silnych wzrostów na Wall Street oraz przeceny mocnego wcześniej dolara. Skorzystał też wyraźnie złoty, para USDPLN ponownie jest zauważalnie poniżej 3,80. W ostatnim czasie wspominaliśmy, że warunkiem umocnienia złotego do końca roku (co wpisuje się w korzystny kalendarzowo okres) jest łagodniejsza postawa Fed i złagodzenie europejskich kłopotów. Ten pierwszy warunek wydaje się być spełniony, natomiast w kwestiach europejskich postępy (jeżeli możemy w ogóle o takich mówić) są znikome. Wczoraj premier Włoch stwierdził, że rozmowy z Unią nie będą łatwe, gdyż jego zdaniem „stabilność społeczna jest ważniejsza niż stabilność finansowa”, tłumacząc dlaczego rząd jest zdecydowany wprowadzać socjalne rozwiązania takie jak dochód minimalny dla każdego obywatela.
Dziś przed nami ponownie zalew publikacji z USA i wypowiedzi ze strony przedstawicieli Fed. Za najważniejszą należy uznać tę z 14:30 o cenach konsumenta. Z opublikowanych już danych warto zwrócić uwagę na koszmarny raport o PKB Szwajcarii, który w trzecim kwartale skurczył się o 0,2% q/q. Zobaczymy, na ile wpłynie to na tolerancję SNB na nadal mocnego franka. O 9:05 euro kosztuje 4,2871 złotego, dolar 3,7638 złotego, frank 3,7920 złotego, zaś funt 4,8294 złotego.
dr Przemysław Kwiecień CFA
Główny Ekonomista XTB
przemyslaw.kwiecien@xtb.pl
💯Podsumowanidnia - Wall Street blisko rekordów przed długim weekendem
Czy Waller prezentuje stanowisko Warsha? Brak zmian w stopach, ale z redukcją bilansu?
📆Trzy rynki warte uwagi w przyszłym tygodniu (22.05.2026)
Czy Białoruś dołączy do wojny?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.