Ferrari osiągnęło tegoroczny cel sprzedażowy dla kontrowersyjnego modelu elektrycznego Luce w zaledwie dwa miesiące od premiery, a rynek nagradza to solidnym odbiciem kursu akcji. Mimo że projekt Luce, zaprojektowany przez byłego designera Apple Jony'ego Ive'a i wyceniony od 550 tys. euro, wywołał falę krytyki za "niekonwencjonalny" wygląd porównywany do dużo tańszych, masowych modeli, to popyt — zwłaszcza z Chin — okazał się mocniejszy niż zakładano.
Co pokazują dane
Według nieoficjalnych informacji dwóch osób znających sprawę, Ferrari planowało sprzedać w tym roku niespełna 500 sztuk Luce, a cel ten został zrealizowany już w lipcu — zaledwie dwa miesiące po burzliwej premierze w maju, kiedy to internauci wyśmiewali stylistykę auta, a były prezes Ferrari Luca Cordero di Montezemolo sugerował nawet zdjęcie z modelu charakterystycznego "dyndającego konia". W dłuższym horyzoncie spółka celuje w 2500 egzemplarzy Luce do 2030 roku, czyli około 600 sztuk rocznie, co stanowiłoby zaledwie 5% całkowitej rocznej sprzedaży producenta z Maranello — cel, który większość analityków ocenia jako w pełni osiągalny.
Reakcja rynku
Po premierze w maju akcje Ferrari na giełdzie w Mediolanie straciły ponad 8% na pierwszej sesji notowań po prezentacji auta, odzwierciedlając sceptycyzm inwestorów wobec elektrycznego eksperymentu marki. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej — kurs RACE.IT notowany jest w okolicach 340 euro i wykazuje wyraźny impuls wzrostowy z ostatniej sesji, przebijając poziom oporu 340,75 euro przy jednoczesnym wzroście RSI do ok. 65 punktów, co sugeruje odnowiony apetyt kupujących.
Ferrari broni Luce jako sposobu na dotarcie do nowej generacji zamożnych klientów, zwłaszcza w Chinach i technologicznych hubach jak Dolina Krzemowa, przyzwyczajonych już do jazdy elektrykami, jednocześnie dając dealerom jasne instrukcje, by nie zmuszać tradycyjnych kolekcjonerów spalinowych Ferrari do przesiadki na EV. Dodatkowo napięcia wokół modelu zbiegły się z nagłym odejściem długoletniego dyrektora ds. marketingu i sprzedaży Enrico Gallierę, choć spółka twierdzi, że decyzja zapadła jeszcze przed premierą Luce.
CEO Benedetto Vigna podkreśla, że wejście w segment elektryczny nie zagrozi rekordowej marży operacyjnej Ferrari (30%) ze względu na ograniczone wolumeny, a analitycy Jefferies wskazują na potencjał wykorzystania fali bogactwa generowanego przez boom na spółki związane z AI wśród klientów marki. Ferrari opublikuje wyniki za drugi kwartał w czwartek, co będzie kolejnym testem dla notowań po tym pozytywnym sygnale popytowym.
Źródło: xStation
Przegląd rynkowy: 12-proc. spadek Hermes ciąży rynkowi (29.07.2026)
Dwucyfrowe wzrosty po wynikach w Europie: Electrolux, Alten, Hexagon
Puls GPW: Warszawa pozostaje w ofensywie. mBank błyszczy wynikami, rynek czeka na Fed
SK Hynix po wynikach: Czy rynek już przesadził ze spadkami?
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.