- Sondaże przewidują wyraźne zwycięstwo demokratów w Izbie Reprezentantów.
- Republikanie posiadają strukturalną przewagę w wyborach do Senatu USA.
- Podzielony Kongres może wywołać impas legislacyjny i spadek rentowności obligacji.
- Sondaże przewidują wyraźne zwycięstwo demokratów w Izbie Reprezentantów.
- Republikanie posiadają strukturalną przewagę w wyborach do Senatu USA.
- Podzielony Kongres może wywołać impas legislacyjny i spadek rentowności obligacji.
Scenariusze: Czy sondaże są mylące?
Większość prestiżowych ośrodków sondażowych, w tym m.in. Economist, Reuters czy Financial Times przewidują umiarkowane zwycięstwo demokratów w Izbie Reprezentantów. Pod koniec sierpnia, przewaga w ujęciu krajowym wskazuje na zwycięstwo demokratów o 5-7 miejsc w Izbie.

Jeśli chodzi o Senat, sytuacja jest trudniejsza. Liczba jakościowych sondaży jest ograniczona, a te, które zostały opublikowane, wskazują na raczej wyrównany wyścig o przewagę w Senacie, choć na finiszu wyścigu wydaje się rosnąć przewaga Demokratów. Pojawia się jednak pytanie, czy sondaże nie wprowadzają ponownie w błąd?

Zarówno jeden, jak i drugi sentyment podzielają użytkownicy Polomarket i Kaishi którzy wyceniają zwycięstwo Demokratów w Izbie Reprezentantów na ok. 90%, a w senacie na ok. 60%. Warto wspomnieć, że w wielu okręgach nie zostały zakończone nominacje na głównych kandydatów, w związku z czym wiele z dotychczasowych założeń może się zmienić.
Wybory w USA należy analizować głównie przez pryzmat tzw. “swing states”, czyli stanów, których demografia nie pozwala na pewne zwycięstwo żadnej ze stron, a jednocześnie są one bardzo istotne w kontekście całego wyścigu.

Pennsylvania (17 miejsc)
Kluczowy stan wyborów. Trzech republikanów wygranych o włos w 2024 r. ma wielką szansę stracić mandaty na rzecz demokratów.
Arizona (9 miejsc)
Sytuacja podobna do Pensylwanii. W okręgach AZ-1 i AZ-6 prowadzą demokraci, z szansą na odebranie republikanom 2 mandatów.
Michigan (13 miejsc)
Drugi najważniejszy stan. Przewaga Republikanów z 2024 r. wyraźnie stopniała, a demokraci mogą przejąć 2 kolejne miejsca.
Virginia (11 miejsc)
W okręgu VA-2 lokalna demokratka ma dużą szansę na odzyskanie mandatu dzięki zmianie sentymentu krajowego.
Colorado (8 miejsc)
Okręg CO-8 jest istotny, lecz z powodu zmian demograficznych trudny do obrony dla republikanów.
Iowa (4 miejsca)
Możliwy „czarny koń”. Krucha przewaga republikanów oraz dywergencja wyników w IA-1 dają demokratom szansę na mandat.
Nevada (4 miejsca)
Szansa na ofensywę republikanów, zwłaszcza w okręgu NV-3, gdzie ich kandydat ma silną pozycję i własne środki.
Na początku raportu wspominaliśmy o zjawisku “gerrymanderingu”. Opisuje ono “optymalizację” granic okręgów wyborczych tak, aby zwiększyć prawdopodobieństwo zwycięstwa jednej z partii lub konkretnych kandydatów. Republikanie doprowadzili w ostatnim czasie do przerysowania okręgów w aż 8 stanach, co daje im szacunkowo dodatkowe ~16 miejsc w Izbie. Demokraci odpowiedzieli na to w Kalifornii, gdzie udało im się zyskać dodatkowe 5 miejsc. Obecnie daje to przewagę dodatkowych 11 miejsc netto na korzyść Republikanów. Ten “wyścig do dna” jest częścią wyścigu o przewagę w Izbie i pod tym względem wygrywają go obecnie Republikanie.
Niezależnie jednak od ilości czy jakości danych, obecnym scenariuszem bazowym dla większości analityków oraz opinii publicznej jest niemal pewne zwycięstwo demokratów w izbie oraz rosnące prawdopodobieństwo zwycięstwa w Senacie. Wnioski te biorą się znikąd, gdyż obecny Kongres oraz sam Donald Trump notują jeden z najgorszych wskaźników poparcia opinii publicznej od dekad.
Scenariusz Bazowy: Demokratyczna Izba oraz Republikański Senat
Zwycięstwo Demokratów w wyścigach o Izbę pozostaje scenariuszem bazowym, jednak nie należy tu mówić o fakcie dokonanym. Jeśli Demokraci wygrają wyścig o Izbę, to będzie to zwycięstwo okupione ogromnym wysiłkiem i umiarkowanymi korzyściami, jeśli nie dojdzie do jednoczesnego przejęcia Senatu.
W Senacie sytuacja wygląda jednak dużo gorzej dla Demokratów. Republikanie posiadają szereg strukturalnych przewag w wyborach o Senat. Warto jednak zauważyć, że w sondażach rośnie prawdopodobieństwo przejęcia Senatu przez Demokratów, choć należy tu jednocześnie mówić o dużym optymizmie.
Rynek szacuje szansę na realizację scenariusza podzielonego Kongresu z demokratyczną Izbą na ok. 30%. Naszym zdaniem to prawdopodobieństwo jest zdecydowanie większe, choć rynkowo może mieć mniejsze znaczenie.
Obecnie Republikanie kontrolują 53 miejsca w Senacie. Ze 100 miejsc pod głosowanie podlegają 35 miejsc, ze względu na to, że dwóch senatorów po ostatnich wyborach podjęło się pracy w Białym Domu. Z tych 35 na “bezpieczne” miejsca senackie może liczyć aż 16 Republikanów i tylko 10 Demokratów. Daje to jedynie 9 miejsc, o które realnie toczy się walka. Aby Demokraci odebrali przewagę w Senacie, muszą oni wygrać w Georgii, Wirginii, Karolinie Północnej oraz New Hampshire, aby znaleźć się na równi z pozycją wyjściową Republikanów.
- Końcowy wyścig odbyłby się o miejsca w Teksasie, Alasce, Ohio, Michigan oraz Maine.
- Teksas oraz Alaska nie są łatwym, ale możliwym zwycięstwem dla Demokratów. Prawdopodobieństwo wygranej w Maine oraz Michigan sprzyja Demokratom, ale przewaga jest niewielka
- Ohio natomiast obecnie jest stanem coraz bardziej republikańskim. Realistycznie, remis w wyścigu o Senat dla Demokratów to nie scenariusz docelowy, a najlepszy z możliwych.
- Nawet jeśli wszystko pójdzie po myśli Demokratów i wywalczą oni 50-50 miejsc, to decydujący głos w przypadku patu w Senacie ma wiceprezydent, czyli JD Vance.
Dla rynków finansowych oznacza to wycenę impasu. Demokraci przejmują kontrolę nad wydatkami, komisjami i dochodzeniami w Izbie, ale republikański Senat zachowuje kontrolę nad nominacjami i blokuje demokratyczne projekty.
Brak nowego dużego impulsu fiskalnego, walka z cłami Trumpa oraz blokowanie cięcia wydatków na służbę zdrowia czy OZE mogą przyczynić się do m.in. niewielkiego spadku rentowności obligacji USA, umiarkowanego wsparcia rynku akcyjnego i niewielkiego osłabienia dolara. Największe ryzyko tego scenariusza to niemal pewne i długie “zamknięcie rządu” przy następnej próbie zatwierdzenia budżetu.
Scenariusz drugorzędny: Demokratyczna Izba i Demokratyczny Senat
Obecne trendy oraz sondaże coraz bardziej wspierają scenariusz przejęcia Izby przez Demokratów, a prognozy wskazują również na rosnącą przewagę w tej części Kongresu. Walka o Senat będzie jednak dużo trudniejsza, choć nie oznacza to, że nie jest on do przejęcia przez Demokratów. Zakładając scenariusz, w którym Demokraci wygraliby we wszystkich wskazanych stanach w scenariuszu bazowym oraz zdobyliby dodatkowo Ohio, Maine, Teksas i potencjalnie również Alaskę, dawałoby im to “prawdziwą” większość senacką.
Rynek w połowie września szacuje ten scenariusz na ok. 60%. Nasze szacunki wyceniają prawdopodobieństwo realizacji tego scenariusza poniżej 50%, głównie ze względu na historyczne niedoszacowanie Republikanów w wyborach.
Czy “Democratic Sweep” dużo zmienia? Według dotychczasowych precedensów oznaczałoby to, że Demokraci mogliby procesować ustawy budżetowe bez konsultowania ich z Republikanami. A przynajmniej tak mogłoby być, gdyby nie potencjalne prezydenckie weto, z kolei do którego odrzucenia potrzeba większości (2 z 3) zarówno w Izbie, jak i Senacie. Tak duża większość jest oczywiście nie do osiągnięcia, nieprawdopodobna dla którejkolwiek ze stron. W praktyce demokratyczny Senat dawałby możliwość nie tyle omijania sprzeciwu Republikanów, ile tworzyłby większą siłę negocjacyjną ze strony Demokratów.
W ujęciu rynkowym, a przede wszystkim dla rynku akcyjnego, początkowa reakcja może być negatywna. Warto pamiętać wybory z 2024 roku oraz kampanię Kamali Harris, która obiecywała m.in. podatek od niezrealizowanych zysków kapitałowych. Z czasem trend ten jednak może i powinien się odwrócić.
Większość zarówno w Senacie, jak i w Izbie nie oznacza absolutnej pełnej władzy. Duże impulsy fiskalne, reformy podatkowe lub socjalne wymagają albo zgody prezydenta, albo ponadpartyjnego konsensusu. Największa zmiana to kontrola nad nominacjami do organów nadzoru i regulacji.
Jednym z bardzo nielicznych obszarów takiego konsensusu są np. wydatki na zbrojenia, które są konieczne nie tylko w celu realizacji polityki zagranicznej, ale również w celu zatrudnienia w wielu regionach. Zmieni się natomiast klimat dla sektora finansowego oraz koncernów energetycznych. Jakaś forma kompromisu może zostać osiągnięta z “Big Tech”.
Ryzyko pomyłki rynkowej jest w tym układzie potencjalnie największe. Demokraci mogą poprzeć wyższe wydatki w zamian za przedłużenie subsydiów ACA, ochronę Medicaid albo inwestycje infrastrukturalne. Lub mogą równie dobrze wprowadzić większą dyscyplinę fiskalną przy jedynie selektywnym wspieraniu obszarów kluczowych dla wyborów prezydenckich w 2029.
Scenariusz mało realny: Republikańska Izba i Republikański Senat
Zwycięstwo Republikanów w obu izbach Kongresu jest bardzo mało prawdopodobne, ale wciąż prawdopodobieństwo pozostaje na tyle duże, że nie można kompletnie zignorować takiego potencjalnego wyniku. Rynek widzi obecnie szanse na realizację tego scenariusza na poziomie ok. 10%. W zasadzie zgadzamy się z taką oceną, choć jednocześnie na finiszu kampanii wyborczej, prawdopodobieństwo takiego scenariusza wyraźnie maleje. Niemniej mimo obecnych sondaży, na korzyść Republikanów wciąż przemawia szereg trendów.
Na przestrzeni ostatnich 10-15 lat, kluczowe ośrodki sondażowe wykazywały się różnym stopniem niedoszacowania liczby głosów (głównie) wobec Republikanów. Jak wskazują badania, błąd sięgał nawet 5-6 p.p., szczególnie wydatne były błędy w latach 2014, 2016 oraz 2020.
Mimo braku widocznej stronniczości, rynki predykcyjne/buchmacherskie również nie pozostały wolne od istotnych pomyłek na przestrzeni ostatnich lat. Rynki te dobrze radzą sobie z dyskontowaniem krajowego sentymentu ale gorzej idzie im wycena lokalnych wyścigów.
Analizując wyniki wyborów prezydenckich oraz połówkowych z ostatnich dekad, między innymi przez pryzmat indeksu wyborczego Cook-a, wskazać można na obecną przewagę demograficzną oraz ekonomiczną Republikanów.
W ujęciu procentowym, zakładając dla uproszczenia pełną korelację indeksu Cook-a z wynikami, dawałoby to Republikanom:
- 62% wszystkich stanów, 53% populacji i ok. 52% PKB
- Odpowiadałoby to kolejno 52% miejsc w Kongresie oraz aż 62% miejsc w Senacie.
Jest to naturalne uproszczenie, ale patrząc na mapę wyborczą z obecnego oraz poprzednich cykli, można zauważyć, że Republikanie mają więcej “bezpiecznych” republikańskich stanów/miejsc i to po stronie Demokratów koncentrują się wyzwania, by odebrać Republikanom głosy “na ich własnym podwórku”.
To scenariusz o potencjalnie największej, negatywnej asymetrii ryzyka dla rynków. Pierwsza reakcja mogłaby przypominać „Trump trade”, czyli wzrosty akcji banków, koncernów energetycznych i przemysłu. Jednocześnie rynek długu zacząłby wyceniać jeszcze większy deficyt i kolejne cła. Rynek może sprowokować kolejną istotną falę wzrostu obligacji, spadków dolara, za cenę umiarkowanego wsparcia fundamentalnego dla wybranych sektorów, jak obronność, finanse czy energetyka.
Ten scenariusz nie oznacza jednak pełnej swobody działania Republikanów. Fiskalni libertarianie będą naciskać na redukcję wydatków a tak zwany “Main Street Caucus” będzie bronić Medicaid, niektórych ulg oraz inwestycji.
Scenariusze ekstremalne: Republikańska Izba przy Demokratycznym Senacie oraz “Superwiększość”
W obecnym układzie, szansa na powstanie obu tych układów jest bliska zeru. Wariant, w którym partia prezydenta zachowuje przewagę (w wyborach połówkowych) w Izbie, ale traci ją w Senacie, nie wystąpił jeszcze ani razu w historii współczesnego systemu dwupartyjnego.
Zjawisko „superwiększości” również jest skrajnie rzadkie. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce bardzo krótko podczas prezydentury Baracka Obamy między 2009 a 2010 rokiem, co pozwoliło przegłosować tzw. “Obama-Care”. Aby doszukać się wcześniejszego przykładu, należy się cofnąć aż do lat 60-tych.
🗳️WYBORY W USA: Jakie spółki zyskają w zależności od scenariusza? (Część 5)
📈WYBORY W USA: Znaczenie wyborów w przeszłości (Część 3)
🗽WYBORY W USA: Wybory połówkowe w USA 2026 Co oznaczają dla rynków? (Część 1)
Komentarz walutowy: Fed nie zamierza się spieszyć pomimo wzrostu obaw inflacyjnych – i słusznie (16.10.2026)
Ta publikacja handlowa jest informacyjna i edukacyjna. Nie jest rekomendacją inwestycyjną ani informacją rekomendującą lub sugerującą strategię inwestycyjną. W materiale nie sugerujemy żadnej strategii inwestycyjnej ani nie świadczymy usługi doradztwa inwestycyjnego. Materiał nie uwzględnia indywidualnej sytuacji finansowej, potrzeb i celów inwestycyjnych klienta. Nie jest też ofertą sprzedaży ani subskrypcji. Nie jest zaproszeniem do nabycia, reklamą ani promocją jakichkolwiek instrumentów finansowych. Publikację handlową przygotowaliśmy starannie i obiektywnie. Przedstawiamy stan faktyczny znany autorom w chwili tworzenia dokumentu. Nie umieszczamy w nim żadnych elementów oceniających. Informacje i badania oparte na historycznych danych lub wynikach oraz prognozy nie stanowią pewnego wskaźnika na przyszłość. Nie odpowiadamy za Twoje działania lub zaniechania, zwłaszcza za to, że zdecydujesz się nabyć lub zbyć instrumenty finansowe na podstawie informacji z tej publikacji handlowej. Nie odpowiadamy też za szkody, które mogą wynikać z bezpośredniego czy też pośredniego wykorzystania tych informacji. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.